Zielone szaleństwo

Do napisania tego tekstu zabierałam się długo, więc i wpis będzie długi, obrazujący ostatnie dwa tygodnie w ogrodzie. Weekendy, wyjazdy i święta sprawiły, że ciągle brakowało mi czasu na to, by usiąść i napisać o tym, co słychać w ogrodzie.

Zaległości sięgają kwietnia i początków prawdziwego rozkwitu w ogrodzie. Coraz cieplejsze i dłuższe dni sprawiły, że z dnia na dzień robiło się bardziej zielono. Pomiędzy tym zielonym szaleństwem rozkwitły drzewa owocowe. Niestety pod koniec kwietnia pojawiły się przygruntowe przymrozki, które sprawiły, że drżałam o to, by mróz nie zniszczył kwiatów, szczególnie czereśni. Na szczęście drzewa owocowe wyszły z przymrozków obronną ręką, w przeciwieństwie do ziemniaków, których część została dość mocno dotknięta przez przymrozek. Prawdopodobnie przeżyją to niemiłe doświadczenie, ale trochę czasu minie zanim odbiją na nowo. A tak się cieszyłam, że w tym roku wyjątkowo wcześnie będziemy mieć własne młode ziemniaki. Mam nadzieję, że te które przeżyły przymrozek nadrobią i sprawią, że jednak będę w czerwcu jadła własne ziemniaki. W końcu po to tylko je sadzimy, by zjeść je przez lato.

ogród - jabłoń

 

ogród - ziemniak

 

Bałam się również o bób, ale ten jak widać świetnie zniósł przymrozki i rośnie w najlepsze. Bób w pojemniczku to odmiana karmazyn. Uzupełniłam nim miejsca, gdzie nie wykiełkował bób wysiany wprost do gruntu. Mam nadzieję, że ta odmiana bobu po spędzeniu sporej ilości czasu w szklarni urośnie szybciej, niż bób sadzony wprost do ziemi.

ogród - bób

Końcówka kwietnia to okres wysadzania do gruntu rozsady sałat i selera naciowego. W moim ogródku „zamieszkały” najróżniejsze rodzaje sałat. Mam sałaty liściaste, rzymską, dębolistną czerwoną przyniesioną przez mamę od znajomej, rukolę i roszponkę. Do tego szpinak, który również dodaję do wiosennych sałatek i traktuję prawie jak kolejną sałatę. Zielone listki sałat to podstawa mojej wiosennej diety 🙂

A propos sałat, to dostałam nowy pyszny przepis na sos do rukoli: wystarczy wymieszać ze sobą w równych proporcjach (np. po 2 łyżki) majonez, musztardę kremską i miód. Sos ma pyszny słodko-ostry smak.

Drugi z moich ulubionych sosów do zielonych sałatek to mieszanka cukru pudru, octu balsamicznego i dobrego oleju (najzdrowszy byłby lniany). Opcjonalnie dodaję szczyptę soli i pieprzu. Do tego często rumienię na patelni garść ziaren słonecznika lub dyni i posypuję nimi sałatę wymieszaną z sosem. Pychotka 😀

Wracam jednak do ogrodu, w którym rozrastają się jak szalone wszelkie dodatki do wiosennych sałatek, czyli zioła. Wśród wieloletnich ziół mam oregano, tymianek, lubczyk, a także melisę i miętę, których używam do przygotowywania herbat. Co roku wysiewam również bazylię i to w dużej ilości. Z poprzedniego roku mam również cały zagonek pietruszki, a w szklarni jest już zielono od koperku i szczypiorku. Z takim arsenałem ziół można stworzyć setki wariacji na temat nawet zwykłej sałaty skropionej oliwą.

Moje oregano, które rośnie w każdym kacie, nawet pod czereśnią:

ogró - oregano

 

Melisa:

ogród - melisa

 

Rukola tuż przed przesadzeniem do ogrodu:

ogró - rukola przed przesadzeniem

W tym roku postanowiłam zagospodarować część ogrodu pod płotem na powiększenie jagodnika. W pobliżu rosną już maliny, a w planach mam posadzenie paru krzaczków borówek amerykańskich. Zaryzykowałam i sadzonki kupiłam przez internet. Dotarły do mnie w idealnym stanie, dobrze zabezpieczone, niektóre z pojedynczymi kwiatostanami, a jedne nawet z zawiązanymi już owocami. Zanim kupiłam sadzonki poczytałam o odmianach. Poza tym wybór odmian skonsultowałam z koleżanką – specjalistką od ogrodów, która ma doświadczenie z borówkami. Wybrałam odmiany patriot, bluejay, bluecrop, chandler. Dokupiłam również żurawinę, która będzie się płożyła pod krzaczkami borówki. Mam już wykopaną ziemię, nawieziony torf zza ogrodu, zakupioną korę, ale brakuje mi jeszcze kwaśnego torfu, który planuję wsypać pod każdą sadzonkę. Na dniach, jak tylko dokupię torf będę wysadzała borówki do gruntu.

ogród - borówki

Na mojej wczesnej grządce rośnie już wszystko, co wysiałam w końcu marca. Niestety ślimaki wyczuły, że pod agrowłókniną czeka na nie porządna wyżerka i podjadły nieco maleńkich siewek marchewki. Skubnęły też szpinak i liście rzodkiewki. Aby się za bardzo nie rozgościły posypałam wszystko pokruszonymi skorupkami jajek. Ślimaki nie lubią kaleczyć się o ostre kawałeczki skorupek i tylko prawdziwi kamikadze przedostaliby się przez takie zasieki. Metoda jest skuteczna pod warunkiem dokładnego posypania okolic roślinek, które chcemy ochronić przed plagą ślimaków.

ogród - skorupki

Tak się prezentuje moja wczesna grządka pod agrowłókniną:

Na pierwszym planie pietruszka.

ogród koniec kwietnia

 

Inną dobrą metodą ograniczenia plagi ślimaków jest zaproszenie do ogrodu jeży. U mnie mieszkają one od lat. Celowo zostawiam w ogrodzie trochę zarośnięte kąciki, gdzie mogą się schować. W sterylnie wysprzątanym i zbyt zadbanym ogrodzie jeże nie znajdą sobie miejsca. Moje jeże są cwane i  bywa, że zamiast zdobywać pożywienie przychodzą wyjadać resztki z kociej kolacji. Potrafią nawet wywrócić miseczkę z mlekiem i wypić to, co rozlały. Często wieczorem słyszę, że tuptają pod domem.

Niedawno mój jeż wyszedł z kryjówki i wędrował po trawniku. Przy okazji stał się niezłą atrakcją dla mojego siostrzeńca, który bardzo chciał się zaprzyjaźnić z mieszkańcem naszego ogrodu.

ogród - jeż

W zarośniętym kącie zdarza się również taki widok:

ogród - żaba

 

Nie mogę jednak odżałować, że wyprowadziła się od nas ropucha. Jeszcze parę lat temu mieszkała pod liśćmi rabarbaru, ale przepadła bez śladu i od tej pory żadna ropucha nie chce nas odwiedzić.

W szklarni coraz mniej jest sałaty, a coraz więcej pomidorów. Pomiędzy koperkiem znalazłam nawet samosiejki pomidorów koktajlowych.

ogród - pomidor koktailowy

ogród - pomidory

ogród - pomidory samosiejki

 

Niestety na pomidorach, które mam w domu pojawiła się mszyca. Pryskam je więc jednodniowym wyciągiem z pokrzyw. Na szczęście mszyce, prawdopodobnie przywiane przez wiatr zaatakowały tylko pojedyncze pomidory, więc mam nadzieję, że uda mi się ich pozbyć bez pryskania pomidorów preparatami chemicznymi.

Ciepło sprzyja również truskawkom. W szklarni cały czas stacjonują truskawki pnące, które zaczęły się już czerwienić. Nawet pojedyncze czerwone owoce cieszą mnie bardzo.

truskawka

Na zewnątrz porzeczki i agrest zawiązują już owoce. Mróz im nie zaszkodził i wygląda na to, że owoców będzie sporo 🙂

ogród - porzeczka

 

Z nadmiaru ciepła oszalała passiflora. Trzymam ją w domu, bo jest wrażliwa na zimno i boję się, że przeżyłaby szok termiczny pozostając na noc na zewnątrz, więc prawdopodobnie z nadmiaru ciepła wytworzyła pąki kwiatowe. Kwiaty passiflory na początku maja? Tego jeszcze nie miałam.

ogród- passiflora

 

Na koniec trochę kwiatów, w tym jeden z najciekawszych tulipanów w moim ogrodzie. Wygląda jak róża i jest niezwykle fotogeniczny 🙂

ogród - tulipan

ogród - kwiaty

 

 

 

 

Reklamy

One thought on “Zielone szaleństwo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s