Sezon (nie tylko) ogórkowy

Wbrew stereotypom lato to nie tylko sezon ogórkowy, a przynajmniej nie w ogrodzie. W moim warzywniku trwa w najlepsze festiwal zbiorów. Były już wiadra pełne czereśni, była czarna porzeczka, cały czas objadamy się czerwoną porzeczką i agrestem. Sezon na same ogórki oraz pomidory dopiero się rozkręca, za to sezon na bób jest już w pełni.

Dla takiego wyjadacza zieleniny jak ja, jest to najwspanialszy czas nieograniczonego obżarstwa 🙂 Mogę się objadać do woli własnymi plonami prosto z ogrodu i chętnie korzystam z tej przyjemności. Czy wy też uważacie, że najwspanialej smakują pomidory czy porzeczki prosto z krzaczka? Dla mnie najwspanialszy podwieczorek, to spacer po ogrodzie i podjadanie tego i owego prosto z krzaczka czy drzewa.

Na szczęście chwasty spowolniły i pielenie nie absorbuje za nadto mojej uwagi. W paru miejscach nawet celowo pozwoliłam urosnąć pokrzywie, by mieć materiał na gnojówkę i zimny wywar do oprysków. Dla odmiany sporo czasu zajmuje mi zrywanie plonów i robienie przetworów, więc nie za zawsze jest leniwie i spokojnie, a w ostatnim czasie połączenie pracy, treningów, ogrodu i życia towarzyskiego to niezła ekwilibrystyka.

Co tu dużo pisać. Zapraszam na krótką wyprawę po moich ogrodowych smakach i zapachach 🙂

warzywnik1

warzywnik

W ogrodzie króluje bujna zieleń, tu i ówdzie przetykana efektami suszy (tak, tak nad morzem niemal nie pada i bez podlewania byłoby kiepsko). Wiosenne resztki sałat oszalały z radości na widok słońca i wyskoczyły w górę niemal z dnia na dzień. Większość już wyrwałam i w ich miejsce posiałam rukolę w własnych nasion oraz kolejny rzut kopru włoskiego.

Koper z wiosennego siewu wygląda tak:

fenkułWiększość ma delikatne zgrubienia, pojedyncze będą prawdopodobnie wybijały w kwiat, ale liczyłam się z tym. Aby wyhodować duże bulwy trzeba siać fenkuł latem, by jesienią rósł w korzeń, a nie w kwiat. To warzywo krótkiego dnia. Słońce i długi dzień sprawia, że zakwita i z bulwy nici. Parę dni temu obsypałam ziemią korzenie kopru włoskiego i selera naciowego. Mam nadzieję, że dzięki temu lepiej urosną, a seler będzie miał jaśniejsze łodyżki.

Sezon na bób trwa. Jadłam go już parę razy z dodatkiem masła, czosnku i świeżo zerwanej natki pietruszki. Przyrządzałam z niego również pastę, którą jadłam na kanapkach oraz jak pesto z makaronem.

bób2

bób1

 

Jest jeszcze coś, czego w tym roku nie przyrządzałam, a mianowicie barszcz i chłodnik. Botwinka jest już idealna do tego celu i jeśli w ten weekend znajdę więcej czasu, to ugotuję wielki garnek barszczu, który uwielbiamy, a jeśli jednak dopadną nas upały, to będzie jednak chłodnik.

buraczki

 

groszek

 

Wiedzieliście, że z początkiem lipca ze sklepów (również ogrodniczych) znikają nasiona?

Dowiedziałam się o tym boleśnie, kiedy na początku lipca wykopaliśmy część ziemniaków. Szkoda, by ziemia leżała odłogiem i zarastała chwastami, więc postanowiłam, że należałoby posiać w tym miejscu fasolkę i groszek na ostatni zbiór. Wybrałam się więc do pobliskiego sklepu typu dom i ogród, a tu niespodzianka – zniknęły stojaki z nasionami, które jeszcze w czerwcu stały sobie w najlepsze. Odwiedziłam jeszcze dwa inne sklepy ogrodnicze i w obu to samo – pustka…

To dziwne, bo przecież w lipcu wysiewa się jeszcze warzywa na jesienne zbiory oraz kwiaty dwuletnie i byliny. Chcąc nie chcąc musiałam zamówić potrzebne nasiona przez internet w sklepie jednego z producentów. Zaopatrzyłam się od razu w nasiona kwiatów, które wysiewa się już w lutym, najpóźniej marcu, bo jak znam życie, to festiwal nasion rozpocznie się w sklepach z końcem marca, kiedy będzie już nieco za późno na wysiew np. heliotropów.

W szklarni dojrzewa już czerwona ostra papryka. Pomidory nieśmiało się czerwienią. Za to ogórki dostały przyspieszenia i pną się w górę po zamontowanej siatce. Jemy już kolejne ogórki małosolne z własnych zbiorów. Smakują o niebo lepiej, niż ogórki ze sklepu. Zdjęcie ogórków jest sprzed połowy lipca. Obecnie z każdym dniem są większe.

papryka

ogórki

 

Na koniec mały spacer między porzeczkami i agrestem. To tutaj najłatwiej znaleźć domowników, którzy znikają gdzieś w ogrodzie na krótszą lub dłuższą chwilkę.

czerwona porzeczka

czarna porzeczka

agrest i porzeczki

agrest

A na deser może ciasto porzeczkowe ? Mniam, mniam 🙂

Tak, tak, tym się objadam w przypływie weny twórczej, która wspierana jest przez pewnego małego pomocnika pomagającego w gotowaniu i pieczeniu różnych pyszności. Hasło tych wakacji? Niedziela bez ciasta z owocami, to niedziela stracona 😀ciasto

 

 

 

Reklamy

6 thoughts on “Sezon (nie tylko) ogórkowy

  1. Pola 28 lipca 2014 / 12:37

    Fajny taki obfity warzywnik. Co konkretnie wysiewasz w lipcu? Ja kiedyś siałam szpinak, ale trudno wyhodować coś na odległość w okresie lipcowych skwarów (ja nie mogę codziennie podlewać swojego warzywnika). pzdr.

    • elfickizakatek 28 lipca 2014 / 17:14

      Wysiewam fenkuł, kolejny rzut rukoli z nasion zebranych z tego, co wysadziłam do gruntu wiosną (ciekawe czy wzejdzie). Sieję też fasolkę szparagową. Dzisiaj przyszły nasiona, w wśród nich groszek, który mam nadzieję, że urośnie do jesieni. Planuję także wysiać kolejny rzut bazylii.
      Z wieloletnich wysieję dzisiaj szałwię omszoną. Dzięki temu już za rok zakwitnie, czyli będę rok do przodu 🙂
      W sierpniu siejemy jeszcze sałatę i rzodkiewkę (dzień jest coraz krótszy, więc nie wybije w kwiat i ładnie urośnie). Pewnie wysieję również szpinak.
      Późną jesienią wysiewamy co nieco do szklarni, by mieć plony do późnej jesieni oraz wczesną wiosną.

      • Pola 28 lipca 2014 / 18:52

        Sałatę można siac do pozna, to wiadomo. Ale fasola z konca lipca? Wydaje jakis owoc? Wow :)niezla produkcja warzyw tam się u Ciebie odbywa.

      • elfickizakatek 28 lipca 2014 / 21:50

        Powinna być w drugiej połowie września. Wcześniej ptaki zjadały mi każdą fasolkę, która tylko wychyliła się z ziemi, więc postanowiłam teraz nadrobić fasolowe zaległości. Pierwszy raz wysiałam ją tak późno, ale podobno daje radę do przymrozków. Ewentualnie trzeba ją okrywać na noc agrowłókniną. Groszek posiany, wybrałam sześciotygodniowy w nadziei, że na początku września będę się zajadała groszkiem.
        Na niedobór roślinożerców w domu nie narzekam, więc to, co siejemy i sadzimy zjadamy na bieżąco 🙂

  2. majka 29 lipca 2014 / 18:44

    Marzę o takim warzywniaku:) w tym sezonie przypomniało mi się dzieciństwo, gdy pierwszy raz od wielu (może nawet kilkunastu?) lat jadłam groszek…;)zielony, świeżutki, prosto z grządki…:)widzę,że U Ciebie też jest:)

    • elfickizakatek 29 lipca 2014 / 23:02

      U mnie już praktycznie zjedzony 🙂
      Wspomnienia smaków z dzieciństwa to świetna sprawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s