Ziołowe love, czyli o tym co nadaje życiu (i jedzeniu) smak

Bez garści ziół i dodatków żadna potrawa nie miałaby tyle aromatu i smaku. By dodać wszystkiemu smaku mam w ogrodzie spory wybór ziół. Większość z nich nie tylko nadaje smaku, pięknie pachnie przy najmniejszym ruchu lub dotyku, ale też odstrasza niepożądane insekty i robaczki atakujące warzywa w ogrodzie. Wszystkie te cechy sprawiają, że kocham zioła miłością ogromną i dbam o to, by mieć ich dużo.

Zupełnie nieplanowanie królową mojego ogrodu stała się nie inwazyjna mięta, lecz lebiodka pospolita, czyli popularne oregano. To roślina wieloletnia, a jej kilkuletnie krzewy w niczym nie przypominają rachitycznych, wybujałych siewek sprzedawanych w sklepach na stoiskach warzywnych. Moje krzewy rozrastają się do ogromnych rozmiarów w każdym w miarę cichym i słonecznym miejscu. Kwiaty oregano przyciągają pszczoły, trzmiele, bzygi i wszelkie owady żywiące się nektarem. Nadmiarem oregano obdarowuję rodzinę i znajomych odwiedzających ogród, a bywa, że pękiem wyrośniętych pędów zasilam kompost, bo jest go zdecydowanie za dużo na nasze potrzeby. Właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze oregano mogą zadziałać tylko pozytywnie na kompostową mieszankę, więc nic się nie zmarnuje.

oregano 1

oregano

Jako fanka pomidorów i makaronów z pesto mam oczywiście duże ilości bazylii. Wysiewam ją kilkakrotnie od wczesnej wiosny do pełni lata. Część bazylii rośnie w doniczkach w domu i na zewnątrz, a część wysadzam do gruntu i do szklarni. Bazylia posadzona wśród ogórków gruntowych chroni je podobno przed mączniakiem. W tym roku zbyt późno przeczytałam o tym i kiedy już miałam mączniaka wysadziłam między ogórkami bazylię z doniczek, by powstrzymać rozwój chorób, ale za rok od razu zadbam o to, by bazylia rosła pomiędzy ogórkami. Równie dobrze jest jej wśród pomidorów. Najpiękniejszą bazylię mam w szklarni pomiędzy pomidorami, a papryką. Po tym jak ją wysadziłam papryka zaczęła pięknie rosnąć, więc chyba prawdą jest to, że bazylia (i parę innych ziół) neutralizują niekorzystne oddziaływanie pomidorów na paprykę. A że skutkiem ubocznym tego działania jest piękna bazylia, to dodatkowy plus i motywacja do tego, by mieć ją w szklarni 🙂

Szklarniowa (jeszcze młodziutka) bazylia de luxe:

bazylia

Na skraju rabaty w towarzystwie lawendy:

lawenda

W moim ogrodzie zioła, warzywa i kwiaty często przeplatają się wzajemnie na jednej rabacie. Gdzieś pośród kwiatów rosną pomidory koktajlowe, gdzie indziej między kwiatami rosną jarmuż, czy melisa. Bazylia też jest wszechobecna i każde miejsce jest dobre, by ją posadzić.

Bazylia – strażniczka ogórków:

bazylia i ogórki

Od lat do ulubionych ziół stosowanych przez tatę czy dziadka należał majeranek. Zanim w naszym ogrodzie pojawiły się bazylia, tymianek czy oregano co roku pojawiały się sadzonki majeranku. Czasem wysiewaliśmy go sami, częściej jednak kupowaliśmy gotowe sadzonki na rynku. W tym roku postanowiłam sama wyhodować sadzonki, więc tych kilka rządków majeranku to nasza własna produkcja 🙂

majeranek

Niedawno po raz drugi ścinaliśmy krzaczki majeranku. Do jesieni urosną jeszcze trochę i wówczas zostaną ścięte w całości. Wszystkie zioła suszymy w altanie, gdzie jest ciepło i sucho, częściej na bawełnianej ściereczce, niż powieszone w pęczkach. Dobrze w tej roli sprawdza się suszarka do ubrań – wystarczy położyć na nią ściereczkę i rozłożyć zerwane i wypłukane zioła. Powietrze dociera do roślin ze wszystkich stron przyspieszając proces suszenia.

Obok majeranku rośnie część rozsady selera naciowego – ta roślina to co prawda nie zioło, ale za to świetny dodatek nadający potrawom smak i aromat. Podobnie traktuję pietruszkę – u mnie większym powodzeniem cieszy się natka, niż korzeń. Część pietruszki zimuje w gruncie i wczesną wiosną pięknie wypuszcza na nowo, więc zanim urosną nowalijki apatyt na zieleninę będzie zaspokajała natka pietruszki. Poza tym pęczek pietruszki wydobyty spod śniegu to również bezcenny dodatek do zimowych zup 🙂

Fenkuł wysadzony do gruntu wiosną oczywiście zamiast w korzeń wyrósł w kwiat – tak to jest z koprem włoskim, że kiedy tylko poczuje dużą ilość ciepła, zaczyna się wyciągać do słońca i rozkwita. No cóż, będę zatem miała własne nasiona kopru włoskiego na ziołową herbatę i jako dodatek do potraw.

Aromatyczny zagonek pełen selerów, majeranku i kopru włoskiego:

majeranek i seler

koper i seler

Pietruszka naciowa z wszędobylską bazylią w tle:

pietruszka

Pietruszka i koper:

pietruszka i koper

Rosołowy niezbędnik, czyli lubczyk. Co prawda ja nie jadam mięsa, więc rosół jest mi obojętny, ale moja rodzinka nie wyobraża sobie rosołu bez dodatku gałązki lubczyku. Dwa spore krzaczki rosną od lat w kąciku pod jabłonką i są regularnie oskubywane z listków, szczególnie, kiedy zagląda do nas ktoś z bliskiej rodziny po garść świeżej zieleniny.

lubczyk

Młodziutki koperek – samosiejka, który wyrósł między młodym jarmużem i aksamitkami na rabatce kwiatowo-ziołowej.

koper w jarmuzu

 

Nie wyobrażam sobie upalnego lata bez herbaty z listków świeżej mięty. Często dodaję do niej również kilka listków melisy.  Swego czasu mięta porastała nam spory fragment ogrodu tworząc aromatyczną mieszankę z melisą. Musieliśmy ją jednak wykopać w ramach walki z podagrycznikiem, który przedostał się z działki sąsiada. Dwa lata temu centymetr po centymetrze przekopywaliśmy część ogrodu wydobywając z ziemi najmniejsze nawet kłącza podagrycznika. Po tej operacji z mięty i melisy została garść kłączy, które mama posadziła w zupełnie innym miejscu. Wygląda na to, ze towarzystwo agrestu nie służy mięcie, bo rośnie tam słabo i straciła dużą zapału, z jakim się rozrastała. Na szczęście jest jej na tyle dużo, że wakacyjną herbatę z mięty mogę przyrządzać regularnie.

mięta

Melisa ukryła się wśród kwiatów i tylko zapach ją zdradza pozwalając zidentyfikować bez pudła 🙂

melisa

Duża część melisy również nie przetrwała wojny z podagrycznikiem. Na szczęście kilka sadzonek znalazło miejsce pod murkiem, gdzie rozrosły się przepięknie. Trochę melisy już ususzyłam, reszta jeszcze rośnie, ale brak melisy zimą nam nie grozi.

Przez lata wśród bylin mieliśmy dwa piękne krzaczki tymianku. Niestety nie przetrwały one którejś zimy. W tym roku późno, bo dopiero w lipcu wysiałam do doniczki trochę nasion tymianku i w tej chwili mam już sadzonki do pikowania. Mam nadzieję, że tym razem przetrwają zimę.

Mimo tej różnorodności brakuje mi jeszcze rozmarynu czy estragonu. Jak znam siebie, to przez zimę z pewnością nabiorę ochoty na jeszcze parę ziół, które mogłabym mieć w ogrodzie i które w marcu z radością wysieję do doniczek.

W tym roku oprócz ziół, które wspierają uprawy warzywnicze, postanowiłam wysiać nagietki i nasturcje. Dla laików stanowią one tylko ozdobę ogrodu, dla mnie natomiast stanowią głównie ochronę przed mszycami czy chorobami. Nasturcje posadzone pod drzewami wspinają się po pniach, a przy okazji wabią mszyce, które mogłyby się pojawić na jabłonkach. Przy okazji mogłyby stanowić dodatek do sałatek, gdybym tylko odrzuciła na bok konwenanse i dodała kwiaty nasturcji do jedzenia. Do jedzenia niektórych chwastów w sałatkach trudno mi się przekonać, ale piękne płatki nasturcji to co innego.

nasturcje

Nagietki rosnące przy szklarni i między warzywami chronią rośliny przed chorobami, a przy okazji same służą do przygotowywania naparów, nalewek czy maceratów. Oczywiście również mogłyby się stać pysznym dodatkiem do sałatek, gdybym tylko przestała je traktować wyłącznie jako kwiaty 🙂

nagietek

Na koniec małe rukolowe poletko z samosiejek. Zapowiada się jesień o smaku rukoli, ponieważ kilka pozostawionych na nasiona roślin rozsiało się z ogromną skutecznością, porastając wszystko, łącznie ze ścieżką. Nie pozostało mi nic innego, jak rozdawać samosiejki wszystkim znajomym ogrodnikom, a resztę pikować w każde wolne miejsce i czekać aż wypuszczą parę listków 🙂

rukola samosiejki

Reklamy

4 thoughts on “Ziołowe love, czyli o tym co nadaje życiu (i jedzeniu) smak

  1. Heart Chakra 20 sierpnia 2014 / 09:02

    Oj jak u Ciebie ziołowo! Po mojej długiej nieobecności mój zielnik przyprawił mnie o palpitacje swoim wyglądem – dziki busz, powiadam! Nagietki są na moim celowniku za rok! 🙂 oj już nie mogę doczekać się wiosny…:P

    • elfickizakatek 20 sierpnia 2014 / 19:22

      A jak pachnie 🙂
      Swój dziki busz możesz obciąć – będziesz miała zioła do suszenia, a przy okazji mniejszy busz w ogrodzie.

  2. Pola 21 sierpnia 2014 / 17:15

    Super wszystko wygląda. Fajny patent z bazylią vs. mączniak, przypomnij o tym za rok koniecznie!

    • elfickizakatek 21 sierpnia 2014 / 21:05

      Przypomnę, bo już nawet mamie wspominałam, że to patent do przetestowania za rok, szczególnie, że bazylia wśród ogórków rośnie naprawdę dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s