Sierpniowe plony i poplony

Słońca jak na lekarstwo, temperatury spadły z dnia na dzień… jesień panie, jesień… A tak serio, to mam nadzieję, że to tylko chwilowe ochłodzenie i wyższe temperatury do nas wrócą. Marzy mi się złota polska jesień, a nie listopad we wrześniu (a na to wskazywałoby to niespodziewane ochłodzenie). Nie wiem jak w reszcie kraju, ale nad morzem przez ostatni tydzień wiał przeraźliwie zimny i silny wiatr, a słońce wychodziło tylko co jakiś czas, nieco nieśmiało, spomiędzy ołowianych chmur. Na pocieszenie w ogrodzie zakwitły piękne żółte słoneczniki. Ich kolor przyciąga i cieszy oczy podczas tych pochmurnych dni.

słonecznik 3

słonecznik 1

słonecznik

 

Żółte rudbekie również sprawiają, że robi się radośniej. Z potrzeby koloru siadam na progu altanki od strony ogrodu i piję herbatę wpatrując się w słoneczniki i rudbekie.

rudbekie

Symbolem nieubłaganego upływu lata są dla mnie astry i cynie. Kiedy zaczynają kwitnąć, wiem już, że lato zmierza ku końcowi, a wkrótce nadejdzie jesień. Z drugiej strony astry są tak piękne, że w magiczny sposób rekompensują coraz krótsze i chłodniejsze dni.

astry1

astry

Dla mnie sierpień to jednak przede wszystkim czas ogrodowej obfitości, czas objadania się własnymi plonami.

Cały czas przynosimy do domu garście warzyw i owoców, więc w niektórych miejscach w ogrodzie robi się pusto. Szczególnie w miejscu, gdzie kończymy wykopywać ziemniaki. Aby nie pozostawiać tych miejsc do zarośnięcia przez chwasty zwyczajowo wysiewa się w nich tzw. poplon. Bywa nim łubin, gryka, facelia, gorczyca, które stanowią zielony nawóz. Taki polon dobrze jest wysiewać na ziemi słabej jakości lub osłabionej intensywnymi uprawami. U nas mimo corocznych deklaracji taki poplon nie ma racji bytu. Ogród jest zbyt mały, a nasza ochota na własne warzywa zbyt duża, więc jako poplon po wykopanych warzywach pojawiają się nowe. Wśród nich kapusta pak choi, kapusta pekińska, szpinak, fasolka szparagowa, groszek, rukola, roszponka, rzodkiewka, czyli wszystko to, czemu niskie temperatury niestraszne. W tym roku za sprawą zakupionych przeze mnie paczuszek z nasionami kapusty pak-choi i pekińskiej wakacyjne wysiewy są nadzwyczaj intensywne. Mam tylko nadzieję, że lato spisze się na finiszu lepiej, niż w ostatnim czasie i uraczy nas słońcem, które jest bardzo potrzebne do wzrostu moich rozsad, szczególnie, że niektóre są jeszcze małe, a inne dopiero wysiane. Dzisiaj np. w moje ręce trafiły nasiona szpinaku i roszponki. Wysiałam ich trochę. Popikowałam również szałwię omszoną na tymczasową rabatę przy szklarni. Na wiosnę trafią w docelowe miejsce, ale póki co niech tam rosną. Od jakiegoś czasu ładnie rozrastają się również młode kocimiętki, które również za rok trafią na miejsca docelowe, a póki co mają za zadanie rozrosnąć się, nabrać mocy i przezimować bez uszczerbku 🙂 Mam jeszcze na stanie nasiona lawendy. Co prawda obraziłam się na lawendę za to, że nie chce kiełkować, ale skoro już mam nasiona, to spróbuję je wysiać jesienią, pozwolić przemarznąć i poczekać do wiosny. Podobno to dość skuteczna i prosta metoda zwiększenia prawdopodobieństwa doczekania się lawendy z nasion. Ciekawe czy mnie się ta sztuka uda, szczególnie, że będzie to raczej sztuka dla sztuki, bo kilka krzewów lawendy zakupiłam w tym i w zeszłym roku. Pewnie znajomi ucieszyliby się z lawendowego urodzaju 😉

Wracam jednak do upraw warzywnych. W miejscu po wczesnej marchewce rośnie sobie brukselka i małe sadzonki kopru włoskiego. Na przekór temu, że z wiosennych siewów fasolki niewiele zostało, latem posialiśmy dwa rzuty fasolki szparagowej. Jedna już kwitnie, druga rośnie w najlepsze w szybkim póki co tempie. Wysiałam również groszek, który pnie się do góry i ściga z czasem, by dorobić się strączków zanim nadejdą przymrozki.  Tym sposobem regularnie kawałek po kawałku pozagospodarowujemy miejsca po uprawie ziemniaków.  Podobno rośliny motylkowe są dobre jako poplon, ponieważ bakterie brodawkowe przy ich korzeniach wiążą azot z atmosfery, wzbogacając nim glebę (korzenie groszku, bobu czy fasolki pozostawia się w gruncie i przekopuje). Ostatnio w odzyskane fragmenty ogrodu wysadziłam także kapusty. Nie wiem co z nich będzie, bo niby znoszą lekkie przymrozki, ale o ile teraz będą rosły szybko, o tyle we wrześniu spowolnią, bo dzień będzie coraz krótszy, a temperatury niższe. No cóż, kto nie ryzykuje, ten nie je pyszności 😀

Rukolowe samosiejki, którymi mogłabym obdarować kilka ogródków warzywnych 😀

rukola

Groszek dzielnie walczy z czasem i pnie się do słońca:

groszek

Drugi wysiew letni fasoli szparagowej:

fasolka mniejsza

Fasolka wysiana w pierwszej połowie lipca już kwitnie:

fasolka

Brukselki wysadzone przed połową lipca. Równocześnie sadziłam jarmuż  i muszę przyznać, że jest dużo szybszy od brukselki.

brukselka

Tak wygląda część ogrodu, gdzie trwa teraz intensywne pikowanie, wysiewanie i czekanie na zbiory:

ogród4

ogród5

Reszta warzywnika:

orgód2

ogród3

ogród1

Cebula wyrwana z zagonka marchewki:

cebula

Oprócz warzyw objadamy się malinami i jeżynami. Jeżyny obcięte przeze mnie wczesną wiosną odwdzięczyły się obfitym owocowaniem. Maliny to jedna z odmian owocujących dwukrotnie, jednak owoce na pędach jednorocznych są zdecydowanie większe i jest ich dużo więcej, niż na pędach zeszłorocznych.

maliny

Dwie jeżyny bezkolcowe tworzą na kilku metrach siatki niezłą plątaninę pędów. Wspinają się nawet na pobliskie drzewa, przechodzą do ogrodu sąsiadów i generalnie są trudne do okiełznania.

jeżyny 1

jeżyny

Dla odmiany od sąsiadów przywędrował do nas pęd pięknego białego clematisa.

clematis sąsiadów

Podczas dzisiejszego popołudnia spędzonego na pracach ogrodowych (i podjadaniu jeżyn) znalazłam takiego pasażera na gapę próbującego dobrać się do jabłka 🙂

pasażer na gapę

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Sierpniowe plony i poplony

  1. Marghe 23 sierpnia 2014 / 12:31

    Piękne kwiatuszki 🙂 Ja dziś zawitałam do mamy na wieś i pomogłam jej w skubaniu słonecznika. Będziemy prażyć 🙂 Zrobimy też sok z czarnego bzu, gdyż już urósł i dojrzał i niedługo ptaszki się nim zainteresują. Pozdrawiam 🙂

  2. Pola 23 sierpnia 2014 / 16:51

    Piękne warzywa, cudne słoneczniki. Ten klematis to może być „Matka Urszula Ledóchowska”?

    • elfickizakatek 23 sierpnia 2014 / 21:40

      Jesteś genialna! To prawdopodobnie ten clematis. Na zdjęciach wygląda identycznie. Teraz, kiedy znam jego nazwę mam jeszcze większą ochotę kupić taki sam i posadzić przy ścianie altanki. Wygląda pięknie i kwitnie intensywnie i jest biały, a ja lubię biel 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s