Październik, czyli jesień w ogrodzie

Przed momentem skończyło się lato, a już mamy jesień w pełni. Na szczęście cały czas jest jeszcze całkiem ciepło i słonecznie. Wieczory i poranki witają chłodnym, rześkim powietrzem, ale w ciągu dnia jest jeszcze całkiem przyjemnie. Cieszy mnie to, bo przeskok z gorących urlopowych klimatów w zimną i ponurą jesień byłby bardziej dokuczliwy.

Skorzystałam zatem z ładnej pogody i zanim utonęłam w ogromie cebulek tulipanów wybrałam się na krótki spacer po ogrodzie z aparatem. Na pierwszy rzut oka ogród tonie już w liściach oraz spadających jabłkach. Na drugi rzut oka widać w nim jeszcze sporo warzyw i ostatnie jesienne kwiaty.

To, co mnie najbardziej zaskoczyło po powrocie z urlopu, to jedna malusieńka dynia. Pisałam już, że dynie i cukinie w tym roku głównie kwitły, a nie zawiązywały owoców. No to na koniec dynia postanowiła obronić swój honor i zaowocować 😉 Na dyniową wyżerkę nie liczę, ale miło, że doczekałam się takiego maleństwa wielkości niewielkiej cebuli.

mini dynia

Cukinie też się rozkręcają i sądzę, że gdyby nie chłodne noce, to doczekałabym się małej klęski urodzaju. No i jednak zjem w tym roku własne cukinie 🙂

cukinie

Na noc przykrywam je agrowłókniną w obawie przed niespodziewanym przymrozkiem. Przy okazji cukinkom jest cieplej, więc rosną powoli mimo, że pogoda nie należy do ich ulubionych.

Ostatnia fasolka szparagowa też rośnie. Niedługo będziemy ją jeść. Fasolka siana na początku lipca jest już prawie całkiem objedzona, ta na zdjęciu była wysiewana po połowie lipca. Zostało jej już niewiele i chyba po prostu zostawię ja na nasiona. Za parę dni ma się ochłodzić, więc muszę wyjąć kolejną płachtę agrowłókniny, którą przykryję fasolkę. Szkoda byłoby, gdyby przymrozek zniweczył plony. Wszak na kolejną świeżą fasolkę szparagową będziemy czekać aż do początku lata.

fasolka szparagowaIstnym szaleństwem jest w tym roku groszek. Wysiewany był w połowie lipca. Obawiałam się, że nie doczekam się plonów, a tu proszę – wszystko oblepione strączkami i mnóstwem kwiatów. Część strączków ma już normalne duże ziarenka, część jest jeszcze niemal płaska. Słodki świeży groszek w październiku to uczta smakowa 🙂

groszek 2

groszek 1

Szczerze polecam lipcowe siewy strączkowych i kapustnych na jesienny zbiór. W tym roku oprócz fasolki i groszku mam jarmuż, kapustę pak-choi i pekińską (obie jeszcze małe, ale siałam je trochę za późno, bo dopiero w sierpniu). Mam też brukselkę posadzoną z myślą o zimowych zbiorach. Niestety brukselka zaliczyła już atak jasnozielonych gąsienniczek, które z braku czasu na regularne ręczne zbieranie potraktowałam preparatem Karate. Wygląda na to, że skutecznie. Niepokoi mnie natomiast brak „kapustek”. Chyba zdążą jeszcze urosnąć? Ja wiem, że u mnie gleba kiepska dla kapustnych, ale nie wzgardziłabym małym zbiorem brukselki.

brukselka

Buraczki regularnie są zasypywane warstwą jabłek z pobliskiej jabłoni. Część spadów wylądowała w dżemach i musach, dzisiejsza porcja suszy się w piekarniku, a resztę przygarnęła dalsza rodzinka.

Buraczki i marchewka jeszcze siedzą sobie w ziemi, ale to już ostatnie chwile przed warzywnymi wykopkami i schowaniem zapasów na zimę. W ziemi zostają natomiast pory. Sadzimy zawsze odmiany późne, które doskonale znoszą mrozy i śniegi oraz nadają się do jedzenia przez całą jesień i zimę. Podobnie pietruszka w większości zostaje. Do mrozów będziemy zrywać z niej świeżą natkę, a wiosną parę promieni słońca wystarczy, by wypuściła świeże listki.

buraczki i jabłka

Miałam ambitny plan siarkowania szklarni, a tymczasem w najlepsze rosną w niej pomidory koktajlowe. Są też resztki pozostałych pomidorów, a pomiędzy chwaściorami wyrosło mnóstwo samosiejek sałaty. Dzięki temu zrobiło się tam bardzo zielono. Pewnie wkrótce będziemy musieli pozbyć się pomidorów, wykopać sałaty i przeprowadzić w szklarni porządki. Po przekopaniu (i mam nadzieję, że nawożeniu obornikiem) sałaty wrócą na miejsce. Do nich dołączą nasionka marchewki, buraczków i pietruszki, które wiosną szybko urosną. Do tego chcemy wysiać szpinak zimowy, roszponkę i rukolę. Plany ambitne i jeśli uda się je zrealizować, to wiosna w szklarni będzie wyjątkowo zielona.

pomidor

sałata samosiejka

sałata

Mam w doniczkach jeszcze trochę siewek kopru włoskiego, sałaty rzymskiej i tymianku. One chyba też wylądują w końcu w szklarni, bo tylko tam będą miały szansę na to, by urosły.

rozsada

A propos siewek i pikowania, to żurawki, które sadziłam przed wyjazdem przyjęły się dobrze i chyba zadomowiły na swoich miejscach.

żurawki

Mam też kilka maleńkich siewek żurawek do pikowania. Bezpośrednio do gruntu ich nie wysadzę, bo są naprawdę maleńkie. W doniczkach przez całą zimę też nie będzie im dobrze, więc prawdopodobnie posadzę je póki co do szklarni, przykryję liśćmi, a wiosną przeniosę z bryłą ziemi na miejsca docelowe.

Szałwia omszona, którą wysiewałam w sierpniu też już się zadomowiła na rozsadnikach. Popikowałam ją w dwóch miejscach w ogrodzie, by się zakorzeniła i podrosła. Wiosną wysadzę młode szałwie na miejsca docelowe, a że jest ich zbyt dużo na moje potrzeby, to kilka sadzonek rozdam koleżankom. Podobnie postąpię z kocimiętką. Do kolekcji brakuje mi jeszcze krzaczka hyzopu, który uzupełniłby wąską ziołowo-śródziemnomorską rabatę pod płotem. W tamtejszej słabej ziemi żadne wymagające rośliny nie dają rady.

szałwia

Pozostałe zioła w ogrodzie już dogorywają. Niedawno zerwałam ostatnie gałązki melisy i oregano, które teraz suszę w altanie. Do ścięcia została jeszcze bazylia. Za suszoną nie przepadam, ale mrożone pesto z bazylii, to mógłby być dobry pomysł na zagospodarowanie nadmiaru.

melisa i oregano

Wysyp ostrych papryczek również suszy się w piekarniku pomiędzy kolejnymi porcjami prawdziwków, których ogromne ilości moja mama przynosi z lasu.

A na półce, w doniczkach wbrew jesieni rosną sobie truskawki 🙂 Są małe, ale słodkie i smaczne. Miło poczuć smak lata zamknięty w małych czerwonych owockach.

truskawki

Passiflora także płata psikusy i wydaje na świat owoce. Co prawda maleńkie i niejadalne, ale prawdopodobnie wewnątrz są nasiona, z których mogłabym uzyskać nowe roślinki.

passiflora 2

passiflora 1

W części kwiatowej dominują w tej chwili niezniszczalne aksamitki oraz marcinki w różnych kolorach. Rosną w kępach trochę przypadkowo sadzone przez mamę tam, gdzie akurat było trochę wolnego miejsca.

marcinki 2

marcinki 1

Te niskie podobają mi się najbardziej. Wyższe wymagają okalania ich niższą roślinnością, ponieważ ich łodyżki od dołu nie są zbyt urodziwe. Przy okazji jakiegoś przesadzania marcinków postaram się je ciekawiej zaaranżować.

Przypomniałam sobie jeszcze o niezniszczalnej lobelii. Po pierwszym kwitnieniu nie wyglądała dobrze. Gałązki uschły i całe krzaczki wyglądały tak, jakby dogorywały. Po delikatnym przycięciu pędów i oberwaniu tych kompletnie suchych lobelia wypuściła nowe pędy i kwitnie w najlepsze. Z doświadczenia wiem, że dopiero mrozy zastopują to kwiatowe szaleństwo. Z kwiatów doniczkowych nieprzerwanie kwiatną niecierpki (te w gruncie wyglądają już słabo) i gazanie (tutaj zarówno doniczkowe, jak i rosnące w gruncie trzymają się świetnie).

lobeliaSłoneczniki ozdobne już przekwitają, niektóre zostały nawet objedzone przez ptaki. Słoneczniki jadalne, natomiast dojrzały już na tyle, że można je spokojnie zrywać. Przy okazji warto zostawić w ziemi korzenie słonecznika, a łodygi pociąć i wrzucić do kompostownika, by wrócić glebie składniki pokarmowe, które słonecznik wyciągnął z ziemi. Podobnie warto zostawić w ziemi korzenie fasoli, groszku czy bobu. Ja swoje fasolki i groszki po zebraniu strączków planuję ściąć i posiekać podkaszarką, a następnie przekopać.

słonecznik

Obok słoneczników rośną borówki, które kupiłam i posadziłam tej wiosny. Przez ten rok urosły niewiele. Potrzebują jeszcze roku lub dwóch, by zaowocowały czymś więcej, niż kilkoma borówkami na krzaczku.

borówki

Zapomniałabym o tulipanach, które były pretekstem do spaceru po ogrodzie. Dzisiaj, mimo, że to niedziela posadziłam wszystkie cebulki. Część z nich jeszcze w czerwcu wykopałam, teraz prysnęłam je preparatem przeciwgrzybiczym i posadziłam na rabatach. Część cebul przywiozłam w maju z Holandii i te były w zdecydowanie najgorszym stanie – niektóre zostały zniszczone przez jakieś grzyby lub pleśnie. Mogłam je spryskać od razu po przywiezieniu, zamiast zostawiać w torbach na podłodze w garażu, ale wystarczy coś odłożyć na potem na jedną chwilę, by po czasie zorientować się, że o czymś się zapomniało.

W razie gdyby cebule z Holandii zawiodły, to kupiłam trochę świeżych cebulek w ramach wspólnych zamówień ze znajomymi na cebule.pl. Starałam się bardzo ograniczać ich ilość, bo gdybym mogła, to cały ogród wiosną byłby w tulipanach. Na nieszczęście jedna z odmian nie dotarła, zabrakło też szafirków, więc do sadzenia miałam mniej, niż planowałam.

Cebulki przybyszowe w wykopanych tulipanów posadziłam w odrębnym miejscu, ponieważ one na wiosnę wypuszczą same liście. Dopiero w kolejnym roku będą z nich tulipany.

cebulki 2

cebulki 1Kolejna relacja z ogrodu zapewne dopiero w listopadzie, kiedy większość plonów zostanie zebrana, a szklarnia przygotowana do zimy. Zastanawiam się co ja będę robiła, kiedy zastanie zima i ogród przykryje warstwa białego puchu…

Reklamy

2 thoughts on “Październik, czyli jesień w ogrodzie

  1. las pegaz 13 października 2014 / 12:52

    ojej! współczuję… u mnie było tyle cukinii, kabaczków i patisonów, że musiałam sporą część plonów po prostu oddawać!

    • elfickizakatek 13 października 2014 / 18:33

      Z chęcią bym przygarnęła jakiś nadmiar 🙂
      U mnie wpływ na słabe owocowanie miały pewnie pobliskie drzewa uginające się do ziemi pod ciężarem owoców. Przez nie do dyniowatych docierało mało słońca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s