Czas zbiorów

Dzisiejsza pogoda sprzyjała pracy w ogrodzie. W związku z tym spędziliśmy w nim rodzinnie kilka godzin na małych ogrodowych wykopkach oraz na porządkowaniu ogrodu przed końcem sezonu.

Na pierwszy rzut poszła marchewka, której nie ma szczególnie dużo, bo była wyrywana na bieżąco i zjadana przez całe lato i jesień.

marchewka

Szaleństwu kopania nie oparły się również buraczki. W tym roku mieliśmy dwie odmiany. Jedne klasyczne okrągłe, które posiałam wczesną wiosną głównie na botwinkę, a drugie podłużne siane już z myślą o korzeniu. Te podłużne mają jeden plus – rosną długie, a wąskie, dzięki czemu można je siać gęściej i nie trzeba ich tak mocno przerywać.

buraczki2

buraczki1Pasternak rośnie jeszcze w najlepsze. Jego póki co zostawiliśmy, ale nie na długo. Wiosną uparłam się na wysianie pasternaku kierowana ochotą na pieczony pasternak z miodem. Pierwszy raz nasiona wzeszły słabo, dosiałam je po raz kolejny w pustych miejscach. Powschodził, ale też bez szału. W efekcie mam mały fragment zagonka z kilkunastoma pasternakami, ale jeden jest większy od drugiego. Odsłoniłam jakiś czas temu ziemię wokół jednego z korzeni i to co zobaczyłam wygląda obiecująco 🙂 Będzie jedzonko z tych plonów 😀

pasternak

Z trzech małych zagonków pietruszki jeden z pewnością zostanie na wiosenną natkę. Reszta zostanie wykopana, bo korzeń pietruszki bywa także przydatny w kuchni. Chociaż my należymy akurat do pożeraczy natki w każdej postaci 🙂

pietruszka

Przy okazji ścięłam bazylię rosnącą w ogrodzie i w szklarni. Teraz umyte listki czekają na zblendowanie z olejem i czosnkiem. Taką miksturę mam zamiar zamrozić w małych porcjach i wykorzystać jako bazę do pesto oraz aromatyczną kostkę do sosów i zup. Pomysł z mrożeniem posiekanych ziół wymieszanych z olejem lub zalanych wodą jest genialny w swej prostocie. Można od razu przygotować mieszanki w odpowiednich proporcjach, a zimą wyjąć jedną czy dwie kosteczki, wrzucić do garnka i cieszyć się aromatem.

W podobny sposób mrożę latem owoce, głównie jagodowe. Miksuję je z cukrem, wkładam do silikonowych foremek i mrożę. Następnie przekładam zamrożone kostki do woreczków, a zimą wrzucam je do jogurtów naturalnych albo domowych kefirów.

bazylia

Dzisiaj zadziwił mnie jarmuż. Tydzień temu nie miał jeszcze tej jasnej rozety liści.

jarmuż

Szklarnia nadal stawia opór jesieni i mimo, że  krzaczki są już niemal uschnięte, to pomidory dalej rosną i dojrzewają jak gdyby nigdy nic, papryka coraz śmielej dojrzewa i w sumie mogłaby już dojrzeć, bo do tej pory objadałam się głównie ostrą odmianą. Reszta papryczek miała małe opóźnienie i nie spieszyła się z dojrzewaniem.

pomidory zielone

papryka 1

papryka

Na przekór wszystkiemu rozszalała się również sałata liściowa, więc chrupiące listki regularnie lądują na kanapkach i w sałatkach. Odrobina wiosny jesienią smakuje wybornie 🙂

sałata

Przy okazji porządków zdemontowałam konstrukcję, po której wspinały się ogórki. W tej chwili panoszy się w tym miejscu zielsko. Gdybym zreflektowała się wcześniej, to mogłabym posiać w tym miejscu jakiś poplon, zamiast dać rosnąć chwastom. Siatka i słupki przejdą siarkowanie w szklarni, by nie przeniosły mączniaka na przyszłoroczne uprawy. Za rok staną w innej części ogrodu – tam, gdzie będą rosły ogórki.

po ogórkachSkalniak też już szykuje się do jesieni. Z letnich kwiatów zostały na nim aksamitki, a w miejscach po reszcie dogorywających już kwiatów posadziłam tulipany. Przydałoby się też przyciąć niektóre z roślin skalnych, bo za rok zagłuszą wszystko.

skalniak

Zabrałam się też za przygotowanie sadzonek do przechowania przez zimę. W domu, w wodzie ukorzeniam stewię, której pędy obcięłam do suszenia. Zrobiłam także sadzonki plektrantusa (komarzycy). W tym celu oberwałam młode boczne pędy z kilkoma listkami i włożyłam je do doniczek z ziemią zmieszaną z astvitem, który wspomaga ukorzenianie roślin. Mam nadzieję, że się przyjmą. Samą komarzycę również spróbuję przezimować.

Popikowałam również żurawki, które wysiewałam latem. Przez jakiś czas przetrzymam je w altanie, a później zadołuję z donicą w szklarni i przykryję liśćmi, żeby nie zmarzły. W ten sposób powinny przetrzymać zimę. Narazie nie mam planów dotyczących ich sadzenia. Ot, po prostu szaleństwo siewów mnie ogarnęło i mam teraz więcej żurawek, niż potrzebuję.

komarnica

Jutro, o ile pogoda pozwoli mamy ambitny plan zebrania jabłek. W najbliższych dniach ma wiać silny wiatr, więc obawiam się, że wiele jabłek mogłoby spaść. Spady niestety nie będą się nadawały do przechowywania. Jedyne co można z nich zrobić do dżem lub susz.

Póki co jabłka wyglądają pięknie i czerwoniutko 🙂

jabłka 1

jabłka

 

Po wykopaniu wszystkiego nie pozostaje mi nic innego, niż chwytać szpadel w dłoń i zabrać się za przekopywanie ogrodu. Chociaż może nie tak szybko… Najpierw poczekam na informację, czy uda mi się zorganizować obornik. To „złoto ogrodnika” jest bardzo potrzebne w moim ogrodzie, więc przyjmę każdą ilość nawet kosztem pogorszenia relacji z sąsiadami zmuszonymi do wąchania tych wiejskich zapachów przez kilka dni 😉

łopata

 

 

Reklamy

6 thoughts on “Czas zbiorów

  1. Polowanie na zdrowie 18 października 2014 / 23:12

    Rany, jak ja zazdroszczę Ci tego wszystkiego. Masz teraz co jeść :D.
    Ps. w oborniku bywa, że zaskrońce składają jaja, trzeba uważać by nie zniszczyć :).

    • elfickizakatek 18 października 2014 / 23:16

      Serio, miałabym znowu własne działkowe zaskrońce 🙂

      A swoją drogą, to wiosna niedługo, więc jeśli masz jakiś balkon, to też możesz mieć swoje zbiory i to całkiem spore.

      • Polowanie na zdrowie 19 października 2014 / 12:14

        Mam balkon, ale wokół same firmy samochodowe, które smrodzą i brudzą, więc nie zjadła bym nic wyhodowanego tutaj :(.

      • elfickizakatek 19 października 2014 / 16:12

        Sama też bym pewnie nie zjadła 😦 Swoją drogą kto pozwala na funkcjonowanie uciążliwych dla środowiska firm w mieście, w sąsiedztwie budynków mieszkalnych? Takie miejsca, czym dalej od ludzi, tym lepiej dla wszystkich (może z wyjątkiem klientów tych przybytków).
        U mnie też mega różowo nie jest, bo pewien pan na sąsiedniej ulicy ma wulkanizację i oszczędza na utylizacji odpadów. Nie raz późnym wieczorem z jego komina widziałam czarny dym i czułam smród palonej gumy. Zdarzało mi się dzwonić do straży miejskiej w tej sprawie. Niestety pan też jest niereformowalny i w tyłku ma cudze zdrowie… a sąsiedzi boją się zadzierać z nim, bo to typ, który pieni się o byle co i potrafi uprzykrzyć życie.

  2. Polowanie na zdrowie 19 października 2014 / 19:04

    Tak samo jest z tymi tutaj. Ciągle robią awantury np. o parkowanie, wg nich ulica chyba należy do nich i nie wolno parkować, bo musi być miejsce dla ich klientów. Już zdarzały się groźby z ich strony, sąsiadka już dzwoniła po straż miejską w tej sprawie. Na szczęście to jest wynajem i nie pomieszkam tutaj długo.

    Ps. dziś na moim blogu ukazała się notka z aksamitkami od Ciebie :).

    • elfickizakatek 19 października 2014 / 19:22

      O, jak miło zobaczyć swoje zdjęcie u Ciebie 🙂 Zabieram się za czytanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s