Zimno, coraz zimniej, czyli coraz późniejsza jesień w ogrodzie

Nie lubię zmiany czasu na zimowy. Ta zmiana to symboliczny koniec pewnego etapu, koniec pięknej jesieni i zapowiedź listopadowej szarugi wraz z pierwszymi przymrozkami. Ta „darowana”nam godzinka weekendu jest niczym wobec perspektywy krótkich dni, dodatkowo skróconych zamachem na wskazówki zegarków. W przyszłym tygodniu już nie wyjdę po pracy do ogrodu, chyba, że z latarką 😉

Czasu na ogród będzie więc jak na lekarstwo… Jedynym plusem długich wieczorów będzie czas na czytanie. W tym celu uzbroiłam się w kilka książek, które z racji końca sezonu ogrodniczego zostały mocno przecenione. Odkrywam też kolejne ciekawe blogi i zaczytuję w interesujących mnie tematach.

Dzisiaj jednak wykorzystałam czas na prace w ogrodzie. Mimo, że na dworze zimno, wiatr wieje, a powietrze jest przesycone wilgocią, to ubrałam się ciepło i wkroczyłam do akacji.

Na pierwszy plan poszły wrzosy. Sadziłam je już dwa razy i nigdy nie cieszyłam dłużej, niż przez jeden sezon. Po zimie marniały, nie odbijały, więc po pewnym czasie wyciągałam z ziemi uschnięte badylki.

wrzos

W tym roku poszłam do sprawy wrzosów poważnie i postarałam się zapewnić im kwaśne środowisko. Wykopałam dwa głębokie dołki, wsypałam do nich korę, która leżała i kompostowała się od kilku miesięcy. Zmieszałam korę z ziemią, na to wysypałam po parę garstek kwaśnego torfu i dopiero sadziłam wrzosy. Mam nadzieję, że tym razem docenią moje starania i postanowią zostać ze mną na dłużej 🙂

W moim ogrodzie pojawiają się już „ofiary” ciepłej dotąd jesieni. Dzisiaj zwabiona kępą rosnącego skrzypu podeszłam do bergenii i zobaczyłam to:

bergenia

Tak, tak to pąki kwiatowe. Ta jędza bergenia nie chciała za bardzo kwitnąć na wiosnę i w minionych latach, więc w tym roku poszła pod szpadel. Większość kępy została wykopana i przeniesiona karnie za działkę w okolice zarośniętego oczka wodnego. W starym miejscu została tylko mała kępa, która ładnie się rozrosła i nie zważając na nadchodzącą zimę wypuściła pąki kwiatowe.

Nie ona jednak pomyliła pory roku. Zauważyłam w ogrodzie kilka pierwiosnków wypuszczających pąki.

pierwiosnekNiestety te kwiaty nie zdążą poszaleć z kwitnieniem, bo pewnie lada tydzień nadejdą przymrozki, które zniweczą ich wysiłki.

Na przekór wszystkiemu jeden z clematisów również kwitnie na najmłodszych pędach.

clematis

Poza tymi kwiatowymi kamikadze na całego kwitną marcinki, chryzantemy drobnokwiatowe czy aksamitki. Nie poddają się też niecierpki, ale tylko te w donicy. Niecierpki w gruncie dawno zmarniały.

niecierpek

Z tych ostatnich zebrałam dzisiaj spore pudełeczko uschniętych kwiatostanów. Przy okazji co nieco rozsiałam, by mieć pewność, że za rok w tych samych miejscach aksamitki urosną bez mojego udziału.

Po co mi taki zapas nasion aksamitki? Za rok planuję go wykorzystać jako poplon. Kilkukrotnie trafiałam w różnych źródłach na informację o tym, że aksamitka nadaje się doskonale na poplon, można ją też dodawać do mieszanek poplonowych. Podobno aksamitka daje dużo biomasy, nadają się świetnie jako przedplon przed uprawą w danym miejscu truskawek, odkażają glebę (podobnie jak gorczyca), odstrasza też nicienie przez co sadzi się ją w towarzystwie sałaty. Generalnie plusów jest sporo, nasiona mam tak czy inaczej, więc wysuszę je w kotłowni, wsypię do papierowej torebki i schowam do końca przyszłorocznego lata.nasiona aksamitek

W czasie kiedy ja się zajmowałam wrzosami czy chowaniem najwrażliwszych roślin do altany moja mama w błyskawicznym tempie przekopała spory kawałek ogródka. W tym miejscu latem rosły ogórki i jeden zagonek marchewki. Pod płotem rósł bób. Teraz wszystko jest pięknie skopane i czeka na wysiew żyta ozimego. Moim zdaniem to trochę za późno na takie eksperymenty, ale moja mama uznała, że do wiosennych siewów coś z tego żyta urośnie. Ja bym się skłaniała raczej ku zabezpieczeniu przekopanej gleby drobno posiekaną słomą. Tylko skąd ją wziąć? Trzeba się uśmiechnąć do jakiegoś rolnika i odkupić snopek czy dwa. Po ziemią zniknęły wszystkie rosnące w tym miejscu chwasty (ale te, które nie kwitnęły) i wszelkie badylki, liście itd. To wszystko do wiosny rozłoży się w ziemi i poprawi jej strukturę.

skopaneLiście wykopanych tydzień temu buraczków, czy marchewki wraz z innymi ogrodowymi odpadami wylądowały dzisiaj na kompostowniku. Kompostowa górka rośnie coraz bardziej 🙂

kompostownik

Majeranek przeszedł dzisiaj ostatnie cięcie. Zostały z niego jedynie korzonki i mikre badylki sterczące tuż przy ziemi. Reszta zapełniła miskę, została oczyszczona, umyta i suszy się w domu. Co roku mamy cały słoik suszonego majeranku z własnych zbiorów i w jakiś magiczny sposób w ciągu roku zawartość tego słoika znika. Sama używam go rzadko, ale moja mama nie wyobraża sobie kuchni bez tego ziółka.

majeranekPodczas dzisiejszych zakupów w osiedlowym markecie najmłodszy w rodzinie dorwał w swoje łapki paczkę nawozu. Najpierw go odłożyłam, ale później uznałam, że jednak mały jest genialny, bo przecież trawnik po lecie wygląda jak siedem nieszczęść i miałam go zasilić nawozem jesiennym. Dzieci są jednak mądre 🙂

Tym sposobem przy okazji drobnych zakupów nabyłam nawóz, który jutro rozsypię na trawniku. Ciekawe czy na wiosnę zauważę efekt w postaci gęstszego trawnika?

nawóz

P.S. Mój blog zyskał nowe, facebookowe życie 😀

Zapraszam do polubienia:

https://www.facebook.com/pages/Elficki-Zakątek/1484902708462359

 

 

Reklamy

7 thoughts on “Zimno, coraz zimniej, czyli coraz późniejsza jesień w ogrodzie

  1. Magda BarwyOgrodu 27 października 2014 / 11:04

    Jeśli można coś doradzić: wrzosy zazwyczaj usychają zimą z powodu suszy. Wrzosy, wrzośce, rododendrony powinno się podlewać aż do momentu kiedy ziemia całkiem zamarznie na kość. Zwyczajowo przyjmuje się, że na duży krzew różanecznika- jedna konewka wody na tydzień, do wrzosów odpowiednio mniej. Spróbuj, może będzie lepiej. Pozdrawiam serdecznie!
    m.

    • elfickizakatek 27 października 2014 / 17:25

      O widzisz, spróbuję zatem podlewać wrzosy, jeśli w najbliższych tygodniach będzie mało opadów. Jeśli to nie pomoże, to uznam, że wrzosy należy przytargać z lasu, a nie ze sklepu 😉

  2. Natalie 5 Maj 2015 / 09:16

    Smutny widok…

  3. Ogrodniczka a jakże by inaczej :) 6 lutego 2016 / 20:38

    Aksamitki rzeczywiście są świetne na nicienie, tyle że nie odstraszają, ale zwabiają je w swoje korzenie. Aksamitkom to nie szkodzi, ale po sezonie należy je całe wykopać żeby nicienie nie zadomowiły się w ziemi 🙂

    • elfickizakatek 6 lutego 2016 / 21:49

      Dobrze wiedzieć 🙂 Tyle, że ja zwykle aksamitki usuwam dopiero na przedwiośniu, bo kwitną do późna i dopiero pierwsze mrozy ja wykańczają. Jedynie w ogrodzie warzywnym usuwam je szybciej, bo jesienią oczyszczamy glebę i albo obsiewamy żytem ozimym, albo jak w tym roku przekopujemy obornik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s