Grudniowo i świątecznie

Dawno nie zdawałam relacji z placu ogrodowego boju, oj dawno… a wszystko dlatego, że jak już skończyło się listopadowe szaleństwo związane z natłokiem pracy, to zaczęły się grudniowe problemy z zasilaczem od laptopa i szalejącą baterią, a później paskudne choróbsko (a przecież złego licho nie bierze, prawda?). Mam nadzieję, że już wkrótce, wraz z powrotem z urlopu zaprzyjaźnionego informatyka wszelkie problemy sprzętowe odejdą w zapomnienie i będę mogła surfować i blogować do woli 🙂
Póki co jednak skazana jestem na pisanie z przerwami i uwzględnieniem humorów mego komputera.

jabłko
W temacie ogrodowym oczywiście, tak jak zima zaskakuje drogowców, tak mróz zaskakuje ogrodników 😉 Jednym słowem gdzieś w okolicy końca listopada, kiedy sadzonki roślin i skrzynki z pelargoniami spędzały w najlepsze czas w altanie nastało kilka mroźnych dni, które dały się we znaki wielu roślinom. Pelargonie zmarzły, podobnie jak sadzonki plektrantusa. Na zewnątrz zważyły się dotąd zielone liście. A żeby było zabawniej, po tym niespodziewanym mrozie nastały plusowe temperatury i ciepła końcówka jesieni. Dopiero wczoraj wieczorem spadł pierwszy zimowy, świąteczny śnieg. Nie ma go dużo, ale nawet ta odrobina nadała wyczekiwany świąteczny klimat. Pięknie jest, a do tego święta trwają w tym roku o dwa dni dłużej 😀

Tak wyglądał rano trawnik przyprószony śniegiem:

zima2

A tak było późnym popołudniem:

zima1

Zanim jednak spadł śnieg, to w ostatnich dniach listopada pojawiło się kilka mroźnych dni wspomaganych silnym wiatrem. Ten duet uśmiercił lobelie i gazanie, które całkiem nieźle trzymały się w donicach. Mróz zważył też niecierpki, nasturcje czy liście pierwiosnków. Sprawił też, że padła większość szczepek, które z racji ładnej pogody i braku czasu trzymałam cały czas w altanie. Wydawało mi się, że niemożliwe jest, by temperatura z dnia na dzień w ciągu kilku godzin, do tego bez zapowiedzi spadła z plus kilku do minus kilku stopni. A jednak, dałam się zaskoczyć pogodzie niczym początkujący drogowiec 😉

Pierwszy mróz ściął również pory, które miały być zimowe. Tak to jest, kiedy sadzonki kupuje się na rynku, ale mojej mamie nie chciało się wysiewać i pikować tych parunastu sadzonek, więc jak co roku poszła na skróty. Tym razem jednak droga na skróty okazała się błędem, bo w tej chwili zimowe zapasy porowe wyglądają tak:

porRukola również nie przetrzymała mrozów, co było do przewidzenia. Gdybym miała więcej czasu pewnie ścięłabym ją wcześniej i zrobiła z niej pesto, które czekałoby w zamrażarce do czasu, kiedy przyrządzałabym jakiś szybki obiad. Na szczęście pak-choi dała radę mrozom i dalej ma się dobrze. Kapustę pekińską i część pak-choi udało mi się wcześniej przesadzić do szklarni, więc im narazie nic nie grozi.

Pietruszka oczywiście dzielnie znosi mrozy.

rukola

piertucha

Udało mi się również w porę wykopać kłącza kanny paciorecznika. Zimę spędzą w garażu, w kartonie wyłożonym gazetami.

kanna paciorecznik

Hotensje nie dają się pogodzie i cały czas zdobią ogród kwiatostanami. Lubię je za to, że nawet po przekwitnięciu wyglądają pięknie. To cenna cecha u roślin ogrodowych, które powinny jak najdłużej zdobić ogród w trakcie sezonu.

hotrensja

Resztki niezerwanych jabłek stały się prawdziwą ptasią stołówką. Przez całą jesień ptaki głośno świergotały urządzając sobie ucztę w ogrodzie. Całe szczęście oszczędziły pszenżyto ozime, które zdążyło nieco podrosnąć i powinno spokojnie doczekać wiosny.

żyto ozime

Ja natomiast w ramach doczekiwania wiosny snuję plany ogrodowe, zaczytuję się w książkach kucharskich i gotuję barszcz na prawdziwym zakwasie (mniam, mniam…).

zakwas

książkiPrzedświątecznie piekłam też pierniczki i robiłam świąteczne stroiki. Z braku baterii w laptopie zamiast tekstu zaserwuję więc porcję zdjęć 🙂 I podskoczę w radości, jeśli uda mi się w końcu opublikować ten post pisany w kilku kilkuminutowych podejściach, bo tylko na tyle wystarcza mi baterii.

swieta 7

swieta 6

swieta 5

swieta 4

swieta 3

swieta 2

swieta 1

stroik

pierniki

 

Szczęśliwego Nowego Roku!

 

Reklamy

5 thoughts on “Grudniowo i świątecznie

  1. jankosia 28 grudnia 2014 / 19:07

    Wszelkie urządzenia siadają dokładnie wtedy kiedy są najbardziej potrzebne- tzw. złośliwość rzeczy martwych 😉 Ale udało się jak widać 🙂
    Teraz tylko siąść, czytać i planować bo potem nie będzie na to czasu. Szczęśliwego Nowego Roku

  2. Heart Chakra 29 grudnia 2014 / 09:45

    Uwielbiam hortensje! mam malutki krzaczek, dbam o niego i czekam aż będzie dawał piękne kwiatostany 🙂

    W temacie zimowego ogrodu – mam słabość do widoku zupełnie łysej jabłonki z czerwonymi owocami na niej. No po prostu uwielbiam ten obrazek, taki sielski, wiejski 🙂

  3. Polowanie na zdrowie 29 grudnia 2014 / 16:19

    W Poznaniu śniegu praktycznie nie ma. Eh te zimy. Za mojego dzieciństwa to prawie każdego roku już w październiku było sporo śniegu. No cóż, zmiany klimatu i te sprawy.

  4. Monica 6 lutego 2015 / 11:32

    O tak, uwielbiam hortensje za to, że przez cały rok są ładne, podobnie jak mój ulubiony kolorowy berberys.
    Pozdrawiam!

    • elfickizakatek 6 lutego 2015 / 16:58

      Berberys mnie kusi, właśnie ze względu na wiele pięknych, przebarwiających się odmian. Przed zimą każda kolorowa plama jest na wagę złota.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s