Co nieco o ściółkowaniu i kompostowaniu.

Sobotni wieczór to idealny czas, by zwolnić i na spokojnie opisać o tym, co dzieje się w ogrodzie w maju. A dzieje się sporo, do tego stopnia, że trudno znaleźć czas, by to opisać. Ostatnio zamiast słów było dużo zdjęć z części kwiatowej, teraz wypadałoby napisać co nieco o warzywniku, który może i nie jest tak urokliwy, ale z pewnością ważny. Jest jednak jeszcze jeden temat, który mnie absorbuje – poprawa jakości gleby w ogrodzie naturalnymi sposobami.

zrębki 1

Moim ostatnim oczkiem w głowie i tematem, który pochłania mi czas w majowe wieczory jest kwestia poprawienia jakości gleby w warzywniku. Nie mam na tyle miejsca, by połowę warzywnika obsiać poplonami w ramach zmianowania i zostawić w spokoju, by gleba się zregenerowała. A to oznacza, że eksploatuję ją maksymalnie i to od lat. Obornik jest dość trudnym materiałem do zastosowania na niezbyt dużej działce (ten zapach), więc o ile przymierzam się do jego zastosowania jesienią, to póki co od minionej jesieni staram się w inny sposób zasilić glebę. Przerobiłam już wysiew gorczycy i żyta ozimego – efekty działania żyta widać póki co w postaci spulchnionej, lżejszej gleby. W tym roku również tam, gdzie będę mogła będę wysiewała poplony, bo dzięki nim gleba nie leży odłogiem i nie zarasta chwastami.

Eksperymentuję również ze ściółkowaniem. Pod malinami i na niektórych rabatach kwiatowych położyłam warstwę ściółki z podsuszonej trawy – mam jej sporo od sąsiada. Mam również zdobyczne trzy snopki słomy, więc wkrótce, kiedy trawa lepiej się zmulczuje, wolne przestrzenie między malinami wyściółkuję dodatkowo słomą. Słomą wyłożę również zagonki z dyniowatymi, a być może eksperymentalnie również część grządek warzywnych czy pomidory w gruncie.

Przy okazji ściółkowania, mulczowania i chęci pozbycia się chwastów zainteresowałam się bardziej na poważnie łatwo dostępnym materiałem – tekturą. Każdy sklep czy hurtownia mają ogromne ilości zwykłej, szarej tektury, którą prawdopodobnie bez problemu oddadzą. Tektura nieźle chroni przed chwastami cieniując glebę i odcinając dopływ światła potrzebnego chwastom do kiełkowania. Przy okazji zwabia dżdżownice, które uwielbiają celulozę. Wśród odpadów tekturowych polecam przekładki, którymi przekładane są warstwy butelek na paletach – to równe, cienkie prostokąty, łatwe do zastosowania w ogrodzie. Można je układać niemal jak płytki, tyle, że w maxi skali 😉 Na wierzch można wysypać warstwę trawy czy słomy. W przeciętnej hurtowni wyrzuca się dziesiątki takich przekładek dziennie. Szkoda, żeby taki łatwo dostępny i darmowy materiał się marnował, szczególnie, że latem, kiedy w kompoście jest nadmiar materii zielonej, zwłaszcza trawy, to każdy materiał o większej zawartości węgla jest cenny dla zrównoważenia proporcji. Z braku słomy, suchych liści, czy odpadów z drewna nada się również porwana na kawałki tektura.

Zagłębiając temat ściółkowania wkręciłam się równie mocno w temat kompostowania. Kompostownik mamy od zawsze, ale jego wielkość i zawartość są adekwatne do wielkości ogrodu. Ot taczka, czy dwie przekompostowanej materii do wykorzystania każdej wiosny. To trochę za mało na nasze potrzeby. Postanowiłam więc zdobyć więcej materii organicznej, by w tym roku kompostownik, lub nawet dwa pękały w szwach 🙂 Tym sposobem dotarłam po nitce do kłębka, czyli do firmy, która wykonuje wycinki, przycinki i prace pielęgnacyjne na terenach zielonych. Dzięki tejże firmie na moim podjeździe wylądowała cała góra zrębków z przycinki drzew liściastych. Sterta nie wyglądała na ogromną, ale po przewiezieniu na miejsce docelowe okazała się ogromna. A jak pachniała… 🙂 Dorzuciłam do tej pryzmy trawę od sąsiada, parę garści mocznika (azot) i teraz z przyjemnością dotykam cieplutkiej sterty. Do tej pory małe ilości materii lądujące systematycznie na kompostowniku nie dawały szans na osiągnięcie wyżej temperatury kompostownia. Wszystko kompostowało się na zimno. Od paru dni cieszę się jak dziecko z tej cieplutkiej góry materii i nakręcam na więcej 🙂 A to więcej to obornik – kurzy, gołębi i koński, bo takie w niewielkich ilościach jestem w stanie sobie zorganizować (przepytałam znajomych na okoliczność posiadania odpowiednich zwierzaków i ich odchodów 😉 ). Dodanie takiego świeżego obornika do zrębków dałoby jeszcze więcej mocy i przyspieszyło tempo oraz temperaturę kompostowania. Z tą temperaturą jednak musiałabym uważać, bo podobno świeży obornik koński potrafi nie tylko parować z gorąca, ale też doprowadzić się do samozapłonu. No cóż, jeśli zdobędę choćby worek obornika, to z pewnością utworzę odrębną mniejszą pryzmę ze zrębków, obornika, trawy i słomy. Wszystko będę dzielnie przewracała w celu przyspieszenia procesu rozkładu. Podobno w dobrych warunkach da się uzyskać kompost już w 18 dni. Ja bym była zadowolona z uzyskania wstępnie przekompostowanej materii w ciągu miesiąca czy dwóch. Takim świeżutkim kompostem nie pogardziłyby najbardziej żarłoczne warzywa. Jeśli eksperyment wypali, z pewnością dam znać o efektach i tempie działania 🙂 Póki co teoretycznie doszkoliłam się z proporcji węgla do azotu w idealnym kompoście i ilości poszczególnych składników w różnych materiałach przeznaczonych do kompostowania. Teoretyk ze mnie niezły 😉

Z taką pryzmą zmagaliśmy się przez ostatnie dni, na przekór choróbskom, które nas dopadły.

zrębki 2Kiedy już na dobre wkręciłam się w kompost, zatrudniłam rodzinę do przewiezienia niezliczonych ilości taczek zrębków okazało się, że mieszkam przecież o krok od substancji, którą wiele osób od dawna wykorzystuje do zasilania roślin w ogrodach. Mam tu na myśli borowinę, czyli zmielony torf do leczniczych okładów i kąpieli. Taka zużyta borowina jest traktowana jako odpad medyczny i są firmy, które ją odbierają, leżakują na polach, a następnie odsprzedają dalej rolnikom. A skoro nadarzyła się okazja przywiezienia borowiny, to czemu z niej nie skorzystać? Temat sam wpadł mi w ręce, więc wkrótce wykorzystam szansę i zorganizuję wyprawę po to „złoto”. Jako, że borowina prawdopodobnie tak, jak torf ma kwaśny odczyn ph, to na jej bazie mogłabym zrobić miksturę do roślin kwasolubnych. Mogłabym ją również przekompostować, podobno po rozcieńczeniu działa jak biohumus. Hmmm….. ciekawi mnie ten temat i z pewnością poeksperymentuję z borowiną.

Rok temu raczej nie pomyślałabym, że temat ściółkowania, kompostowania i poplonów wkręci mnie aż tak, że poświęcę mu niejeden wieczór i cały post spychając na dalszy plan pomidory czy zielone żniwa z sałatą w roli głównej 🙂 A jednak, problem ze zorganizowaniem najpopularniejszego naturalnego nawozu, czyli obornika sprawił, że znalazłam wiele innych ciekawych sposobów, które mogę zastosować obok, lub zamiast obornika, a przy okazji na długo poprawić jakość i właściwości gleby. W końcu choćby takie przekompostowane resztki drewna ze zrębków to próchnica dla gleby na długi czas i rozwiązanie dużo lepsze, niż worek sztucznych nawozów, które zostałyby błyskawicznie wypłukane z kiepskiej gleby.

 

Reklamy

4 thoughts on “Co nieco o ściółkowaniu i kompostowaniu.

  1. Tamaryszek 25 Maj 2015 / 23:37

    Bardzo ciekawy artykuł. Mnie także bardzo zależy na poprawie jakości gleby w ogrodzie, oczywiście metodami naturalnymi. Nie słyszałam o takim wykorzystaniu borowiny, warto się zainteresować.
    Ja także wykorzystuje tekturę w ogrodzie dla ochrony gleby przed chwastami, osłaniam ją ściętą trawą. I od Ciebie dowiedziałam się, że to ściąga dżdżownice, fajnie.

    • elfickizakatek 26 Maj 2015 / 21:32

      Borowina to de facto torf, więc bardzo wartościowy składnik. Jeśli masz dostęp, to warto spróbować. podobno działa dobrze nie tylko na chore stawy czy inne dolegliwości 🙂
      Zerknij kiedyś co się dzieje pod tekturą położoną na ziemi – dżdżownice szaleją na styku tektury i gleby. One potrzebują celulozy do budowy kokonów z jajami. Bez celulozy trudniej się im rozmnażać. Ściółkowanie tekturą czy dorzucanie szarej tektury do kompostownika do dobre sposoby na zwiększenie ilości dżdżownic w ogrodzie.

  2. Tyiu 26 Maj 2015 / 16:23

    A u mnie w tym roku truskawek z działki nie będzie. Fajnie, że Ci się chce tak tym wszystkim zajmować. Nie wiedziałem, że borowinę stosuje się w celach nawożenia :-P.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s