Moja mała permakultura, czyli eksperyment ogrodowy :-)

Przez ostatni rok sporo czytałam o różnych sposobach uprawy, szczególnie tych naturalnych. Jednym ze sposobów, który mnie zainspirował jest permakultura i uprawy permakulturowe.

perma 3

Nie będę się w tym miejscu rozwodziła nad teorią, bo nie brakuje blogów traktujących stricte o tej tematyce. Jest też kilka książek, w tym „Permakultura” Seppa Holzera, którą mam ochotę kupić. Pokrótce jednak idea upraw permakulturowych zakłada tworzenie ogrodów jak najbliższych naturze i odzwierciedlających to, co robi natura, czyli ściółkowanie, tworzenie ogrodów warstwowych na wzór ogrodów leśnych, gdzie funkcjonują różne piętra roślinności oraz tworzenie gildii roślinnych, wałów permakulturowych, czyli specjalnych trwałych konstrukcji, na których uprawia się rośliny (pojęcie Hügelkultur). Takie wały permakulturowe stały się dla mnie inspiracją do stworzenia podniesionych grządek opartych o tę ideę.

Wczesną wiosną przy pomocy pary silnych rąk uzbrojonych w pilarkę udało mi się pozbyć dwóch z trzech leszczyn, które zacieniały warzywnik od strony południowej. Ponieważ miejsce to poprzerastane jest korzeniami, to stworzenie tradycyjnych grządek było praktycznie niemożliwe. Stąd pomysł na stworzenie grządek podwyższonych.

Bez sensu jednak było wysypywanie skrzyń wyłącznie ogromnymi ilościami nowej ziemi. Wolałam zebrać wierzchnią, żyzną warstwę gleby i w tak utworzonych dołach ułożyć kolejne warstwy „lazanii”, która zapewni żyzną glebę na lata. Dzisiaj okazało się, że po zbiciu konstrukcji z desek moje warstwy za bardzo schowały się w ziemi i zbyt mało pną się w górę, a doatkowo konstukcja z desek nie chce wbić się w ziemię tak, by deski stykały się z podłożem (eh te korzenie). No cóż, drugą grządką wzniesioną wybuduję już inaczej – na wysokość jednej  deski, ale zachowując wyższe słupki, do których z czasem można będzie przybić kolejne deski, by podwyższyć konstrukcję.

Efekt tak czy inaczej cieszy mnie niezmiernie, a moja mama uśmiecha się na myśl o tym, że zyska spory wiosenny inspekt do wysiewu nowalijek 🙂 Choćby z tego powodu warto było się męczyć przez dwa dni z kopaniem, układaniem warstw, olejowaniem oraz zbijaniem desek. W sumie tak się wkęciłam w tę pracę, że zapomniałam o zdjęciach obrazujących kolejne etapy prac. Na szczęście postanowiłam przedłużyć nieco grządkę na długość desek, więc na tym etapie nadrobiłam zaległości fotograficzne.

Po wykopaniu płytkiego dołu odpowiadającego wymiarom grządki i odłożeniu na bok ziemi, która trafi z powrotem jako wierzchnia warstwa przygotowanej grządki, wyłożyłam całą powierzchnią warstwą tektury. U mnie była to nawet podwójna i potrójna warstwa, bo akurat tego materiału mi nie brakowało.

Na kartony wysypałam grubsze gałęzie pozostałe z cięcia drzewek owocowych, a przestrzenie między nimi wypełniłam warstwą zrębków, których używam do ściółkowania.

perma4Na to wysypałam warstwę wstępnie przekompostowanych zrębków z ułożonej jakiś czas temu pryzmy. Warstwa drewna jest bardzo ważna, ponieważ działa jak magazyn wody, wchłaniając ją podczas deszczu i utrzymując glebę wilgotną na długo po opadach. Tektura na spodzie to warstwa zapraszająca dżdżownice, które wprowadzą w to miejsce intensywne życie biologiczne.

Tak wyglądają zrębki po krótkim kompostowaniu. Temperatura w kompostowniku jest bardzo wysoka i proces przebiega zaskakująco szybko. Jedyne co robię to podlewanie pryzmy, bo zbyt sucha pryzma spowodowałaby, że zrębki zamiast się kompostować wypaliłyby się w środku (co i tak próbują zrobić, co widać po ich kolorze).

perma6Na tę grubą warstwę drewna i zrębków wysypałam podsuszoną trawę. Można dać też chwasty, byleby bez zawiązanych nasion oraz różne odpady zielone, które są pod ręką. U mnie obok trawy wylądowało kilka garści żywokostu, który będzie magazynem potasu dla roślin.

perma7Następnie trawę przykryłam słomą. W wersji oryginalnej grządkę permakulturową należałoby przykryć wcześniej warstwą obornika, ale póki co u mnie ten składnik jest deficytowy. Zastąpiłam go kilkoma wiaderkami gnojówki z pokrzyw wlanymi na słomę.

perma 2Na to wszystko wysypałam odłożoną wcześniej ziemię, do której wmieszałam dwa wiaderka zrębków z kompostownika oraz trochę kompostu podebranego z zeszłorocznej pryzmy. Dzięki temu gleba będzie żyźniejsza i zyska lepszą strukturę.

Jesienią, po tegorocznych uprawach planuję grządkę zapełnić nieco bardziej warstwą obornika oraz kompostem i być może dodatkową porcją zrębków, o ile odpowiednio się przekompostują.

Żelazną zasadą permakultury jest nie przekopywanie gleby (co naruszyłoby jej strukturę), nie ugniatanie jej oraz ściółkowanie. W związku z tym u mnie kolejne warstwy obornika, kompostu, podszuszonej trawy i innych dobrodziejstw będą trafiały na wierzch, bez przekopywania i bez mieszania warstw.

Mam nadzieję, że jutro uda mi się dokończyć budowę drugiej, węższej grządki oraz obsadzić obie sadzonkami dyni i cukinii. Wszystko wyściółkuję dodatkowo słomą, a na środku większej grządki chciałabym jeszcze zbudować konstrukcję z długich gałęzi, która będzie podporą dla fasoli. Zastanawiam się też nad posadzeniem w środku 2-3 pomidorów, bo już wiem, że nie będę miała gdzie wysadzić reszty sadzonek. Oczywiście sypnę parę nasionek nasturcji, która pięknie pięłaby się z fasolą oraz wsadziła jakieś sadzonki nagietków, dzięki czemu będzie bardziej różnorodnie.

Ponieważ grządki są nowe i dopiero zaczyna się w nich proces tworzenia życia glebowego, dodatkowo świeże zrębki i słoma potrzebują azotu, to planuję grządki podlewać regularnie gnojówkami roślinnymi. To powinno zaspokoić zwiększone zapotrzebowanie na azot, szczególnie, że głównymi mieszkankami tego miejsca będą żarłoczne dynie 🙂skrzyniaMam nadzieję, że eksperyment z permakulturą będzie udany, bo idea samowystarczalnych grządek niewymagających pielenia wydaje się idealna dla mnie 🙂

 

 

 

 

Reklamy

14 thoughts on “Moja mała permakultura, czyli eksperyment ogrodowy :-)

  1. Ogród Prowincjonalny 2 czerwca 2015 / 09:46

    Tak dobrze to nie będzie. Te grządki też jednak wymagają pielenia bo nasiona chwastów jakimś cudem tam się znajdą np. mniszek przyleci z wiatrem. Ale jest to robić znacznie łatwiej, nie trzeba się tak schylać, chwasty nie podpełzają z boków bo mają ograniczenie z desek i tektury.

    • elfickizakatek 2 czerwca 2015 / 10:35

      Wiadomo, że coś tam jednak przyleci i się zadomowi, ale widzę po wyściółkowanych trawą malinach, że chwastów jest zdecydowanie mniej. Tam, gdzie nie było trawy jest piękna zielona łączka w sam raz do pielenia. Tam gdzie wysciółkowałam trawą wyrosły pojedyncze chwasty. Różnica jest ogromna.

  2. werxwer 2 czerwca 2015 / 18:16

    Super, że do ciebie wpadłam, bo akurat zabieram się za budowę takiego „łóżka”. Zastanawiałam się, czy do połączenia desek wystarczą gwoździe. Widzę, że za bardzo nie kombinowałaś z tą konstrukcją, więc chyba bez wyrzutów sumienia wezmę z ciebie przykład i daruję sobie te śruby – zostanę przy gwoździach 🙂

    • elfickizakatek 2 czerwca 2015 / 22:21

      Użyłam zwykłych desek szalunkowych, trochę oszlifowanych papierem ściernym i olejowanych – z zewnątrz specjalnym olejem do drewna, a od wewnątrz z braku innego oleju zabezpieczałam zwykłym olejem rzepakowym – deski wchłaniają go mnóstwo, ale dzięki temu nie powinny „pić” tyle wody, co surowe drewno.
      Jeśli chodzi o zbijanie desek, to użyłam zwykłych gwoździ, odpowiednio długich, a przy okazji dość grubych. Każdą deskę przybijałam dwoma gwoździami z jednej i dwoma z drugiej strony. Dzięki temu konstrukcja jest stabilniejsza.
      Podstawą konstrukcji z desek były drewniane kołki, do których najpierw przybiłam dłuższe deski, a dopiero po przeniesieniu wszystkiego na miejsce i wkopaniu kołków wbiłam krótsze deski. Wszystko oczywiście z pomocą, bo sama nie dałabym rady ustawić wszystkiego równo. Od wewnątrz konstrukcję jednej grządki wyłożyłam folią dla ochrony przed wilgocią.

      Powodzenia w tworzeniu własnych grządek! Trochę z tym pracy, ale efekt jest super i na lata 🙂
      Ja dzisiaj świętuję zakończenie projektu – sadzonki już rosną na swoich miejscach 😀

      • werxwer 2 czerwca 2015 / 22:58

        Dziękuję bardzo za wyczerpującą instrukcję, bardzo się przyda 😀 I gratuluję szczęśliwego zakończenia projektu 🙂

  3. Wojciech Majda 3 czerwca 2015 / 01:06

    Cześć, jeśli chcesz tam sadzić pomidory, daj tam trochę wapnia. Na pewno się przyda. W rolniczych można dostać 30 kg worek kredy pastewnej za około 10-15 zł. Na m2 grządki tak gdzieś z 0.5 -1 kg.

    • elfickizakatek 3 czerwca 2015 / 10:51

      Dzięki za podpowiedź. Mam jeszcze trochę dolomitu, ale na przyszłość poszukam kredy pastewnej. Cenę ma kuszącą 🙂

  4. Tyiu 6 czerwca 2015 / 20:17

    Heh, a planujesz w tym roku wykorzystać jakoś kwiaty aksamitki? :-p

    • elfickizakatek 7 czerwca 2015 / 23:20

      Jeszcze nie wiem. Mam ich trochę, więc może odważę się zjeść małe co nieco.

  5. Tamaryszek 18 czerwca 2015 / 22:05

    Bardzo interesujący artykuł, niewiele wiedziałam na ten temat. Muszę poszukać książki, o której wspomniałaś.
    Czy takiej grządki nie nawozisz w sezonie, np. gnojówkami? A w przyszłym sezonie chyba trzeba dać przynajmniej kompost?

    • elfickizakatek 18 czerwca 2015 / 23:03

      W pierwszym roku grządkę powinno się zasilać dodatkowo azotem, czyli gnojówki z pokrzywy będą w sam raz i taki też mam plan. Można też dodać trochę obornika, byleby nie zbyt świeżego, bo popali rośliny.
      Chodzi o to, że teraz trwa wewnątrz intensywny rozkład drewna i słomy, co powoduje duże zapotrzebowanie na azot. W porządnej grządce permakulturowej spora dawka obornika powinna trafić na pryzmę już na etapie zakładania. Ja jednak dopiero będę miała obornik, dlatego dodam go na wierzch jesienią i przegrabię tylko z ziemią, a na wiosnę dorzucę kompostu.
      Wolałam mieć skrzynie choćby niedoskonałe, niż nie mieć ich wcale. Jeśli masz dostęp do obornika, to dodaj go i to sporą warstwę. Inwestycja się zwróci w plonach 🙂
      O permakulturze jest też sporo blogów. Na początek warto je poczytać, bo są skarbnicą wiedzy i porad 🙂

  6. Joanna B 3 lipca 2016 / 07:10

    Super ten eksperyment – inspirujące! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s