Lipcowy ogród

Obiecywałam sobie, że w lipcu zwolnię tempo. Miałam pisać i fotografować, a przede wszystkim korzystać z błogiego lenistwa i upałów. Tymczasem upałów brak, nie licząc kilku dni na początku lipca. Temperatury ciągle przypominają raczej późną wiosnę, niż pełnię lata, a ja zamiast odpoczywać ciągle znajduję sobie jakieś preteksty do tego, by pogrzebać w ziemi.

szklarnia i firletkaNawet tę rabatę ze zdjęcia chciałabym odświeżyć i przywrócić jej pierwotną rolę rozsadnika na kwiaty dwuletnie i rabaty na kwiat cięty 🙂

W tym roku zdecydowanie za mało mam kwiatów o przeznaczeniu typowo „użytkowym”, czyli astrów, cynii i mieczyków. Nie brakuje za to kwiatów rozsianych (lub sumiennie posadzonych) między warzywami. W sałacie, tak jak rok temu posadziłam mnóstwo aksamitek. Część, już z pąkami, przesadziłam do przedogródka, część została i zdobi warzywnik. Samosiejki nagietków również przesadzałam na brzegi rabat i pod drzewa. Pod drzewami i pod płotami posiałam dodatkowo nasturcje, które dopiero zaczynają kwitnąć, ale za to będą zdobić ogród do późnej jesieni.

nagietki

aksamitki

Jeśli już jesteśmy przy kwiatach, to jak co roku pozwalam zakwitnąć kilku sałatom różnych odmian, dzięki czemu mam duży zapas świeżych nasion, którymi przy okazji obdarowuję znajomych. Zostawiam też do zakwitnięcia rukolę, która za jakiś czas rozsieje się zapewniając zapas zielonych listków aż do pierwszych mrozów. W tym roku zostawiłam na nasiona także jarmuż i pak-choi, a także seler, który pięknie przezimował i którego nadmiar miałam przez całą wiosnę. Teraz jest dobry moment, by zostawić kilka roślin na kwiat i jesienią zebrać z nich nasiona. Nie wszystkie odmiany da się kupić w sklepie i nie wszystkie trzeba kupować. Lada moment zacznie się też dobry czas na zbieranie nasion z pomidorów (byleby nie odmian F1, bo nie powtórzą cech rośliny matecznej).

rukola jedn.Z ciekawostek, którym w tym roku z pewnością pozwolę zakwitnąć i z których zbiorę nasiona są różne odmiany bazylii. Klasyczną czy czerwonolistną można kupić bez problemu, za to sałatową, grecką, tajską czy cynamonową niekoniecznie. Dlatego z bazylii, którą udało mi się wyhodować z mieszanki odmian z pewnością zbiorę nasiona na przyszłoroczny wysiew 🙂

bazylia sał.

bazylia greckaNa koniec przydługiego wstępu, który przeradza się powoli w post dotyczący produkcji własnych nasion dorzucę zdjęcie sadzonek lawendy 🙂 Wspominałam już, że późną jesienią wysiałam zapomnianą paczkę lawendy, na którą się obraziłam, bo lawenda z nasion nie chciała mi wykiełkować. Dorzuciłam jeszcze trochę nasion zebranych z własnej lawendy i wiosną ze zdziwieniem zauważyłam, że w miejscu wysiewu robi się zielono od siewek. Teraz nadszedł czas, by znaleźć lawendom miejsce, w którym będą mogły się krzewić. Póki co posadziłam kilkanaście z nich na nowej mini rabacie pod budynkiem gospodarczym. Mają tam słonecznie i zacisznie. Powinny w tym miejscu przetrwać zimę. Te maleństwa cieszą mnie o tyle, że kilka prób wysiewania nasion do doniczki poprzedzonych stratyfikacją kończyło się niepowodzeniem, a tymczasem wystarczyło wysiać nasiona wprost do gruntu, by mieć lawendę w ilościach niemal hurtowych 🙂

lawenda siewki

A tu po sąsiedzku piękny krzaczek lawendy, który jeszcze rok temu był maleńką, niepozorną sadzonką kupioną bez pączków, za to za mniej, niż 5 zł. Ma zadatki na króla rabaty 🙂lawendaWracam jednak do warzyw. Eksperyment ze skrzyniami permakulturowymi trwa. Dynie już kwitną i mają pierwsze zalążki owoców. Cukinie zakwitły wcześniej, ale dopiero teraz pojawiają się na nich kwiaty żeńskie z zalążkami owoców. Najwcześniejsza okazała się odmiana atena polka o żółtych owocach. Jeden z nich jest już duży i pewnie za dzień, dwa zostanie zjedzony. Pozostałe są jeszcze maleńkie. Plusem tej odmiany jest to, że nie wypuściła najpierw kilku kwiatów męskich, lecz niemal jednocześnie pojawiły się kwiaty żeńskie, dzięki czemu zaczęła najszybciej owocować.

Dynie, które rosną najbliżej jedynej pozostawionej w tym miejscu leszczyny mają się zdecydowanie najgorzej. Są najmniejsze, nie mają jeszcze zalążków i generalnie widać, że leszczyna podbiera im wodę, światło i składniki pokarmowe, mimo, że rosną w skrzyni wypełnionej po brzegi przysmakami, a do tego dostają gnojówkę z pokrzyw i roztwór borowiny dla zasilenia.cukiniaPo zeszłorocznej porażce z cukiniami pod drzewem, nie robiłam sobie nadziei na sukces. Miałam jednak trochę pustego miejsca pod jabłonią i nadwyżkę sadzonek. W związku z tym posadziłam w tym miejscu dwie dynie, które zarosły nie tylko swoją miejscówkę, ale wtargnęły też między nagietki i kierują pędy w fasolę. Swoją drogą dynia figolistna to prawdziwa wędrowniczka. Jej pędy mają po minimum 2 metry i nie zamierzają przestać rosnąć. Za to zaczęły kwitnąć, więc ciekawa jestem ile dyniek wyrośnie między tą zieloną masą.

dynkiDynie rosną w tym roku na ściółce ze słomy z dodatkiem skoszonej trawy pod spodem. Chyba jest im tak dobrze. Reszta warzyw, tam gdzie to możliwe dostała warstwę przekompostowanych zrębków. Dzięki temu rośnie w nich mniej chwastów, a przy okazji z ziemi nie odparowuje woda, dzięki czemu pod zrębkami gleba jest zauważalnie wilgotniejsza. Ciekawa jestem, czy taka ściółka wpłynie pozytywnie na plony. Póki co nać w moich marchewkach i pietruszkach jest większa i zieleńsza, niż u sąsiadów za płotem (którzy ziemię mają bogatszą, bo niemal co roku obornikowaną). Niestety dla zobrazowania mam tylko zdjęcie z czerwca. Teraz jest zdecydowanie bardziej zielono, a z ziemi wyrywam małe marcheweczki.

nać

Zajadam się również groszkiem, który wyrósł aż do nieba (a tak serio, to po prostu mnie przerósł), a teraz obsypał się strączkami 😀 Codziennie zrywami z niego garście strąków. Lada moment zrywać będę również fasolkę szparagową, która ma już maleńkie strączki.

Fasolkę w tym roku wysiewałam w czterech turach. Ostatnia dopiero wschodzi. Najwcześniej wysiany bób już nadaje się do zjedzenia. W kolejce czekają kolejne dwie porcje wysiewane co dwa tygodnie. System wysiewania niektórych warzyw w odstępach czasowych, partiami z pewnością będę stosować, bo nie ma nic lepszego, niż ciągłe zbiory mniejszych porcji, zamiast wielkiego wysypu w krótkim czasie. groszekZa to system wiosennych siewów nowalijek w szklarni będę musiała dopracować tak, by w przyszłym roku nowalijki nie kolidowały z terminem sadzenia pomidorów. Przez zajętą szklarnię i sporo pracy pomidory posadziłam dopiero pod koniec maja, a niektóre na początku czerwca. Przez to mam opóźnienie w zbiorach i w czasie, kiedy niektórzy jedzą już własne pomidory ja mam jednego ledwie zabarwionego P-20 blue oraz mnóstwo zielonych jeszcze owoców nawet na koktajlówkach. Pogoda też nie sprzyja pomidorom. Kilka upalnych dni mocno przyspieszyło wzrost owoców, ale późniejsze chłody spowolniły ich wzrost.

pomidor p-20

pomidoryNa szczęście ogórki mimo chłodów mają się nieźle i lada dzień będą z nich pierwsze zbiory. Te w szklarni już mają owoce, ale na gruntowych są dopiero małe zawiązki, które potrzebują trochę ciepła, by urosnąć.ogórkiProblemu z brakiem lipcowych upałów nie mają za to owoce. Czereśnie już się kończą, a właściwie są wykańczane przez szpaki. Z czarnej porzeczki powstał dżem i sok. Część agrestu i czerwonej porzeczki również została zagospodarowana, ale sporo owoców zostało do zjedzenia prosto z krzaczka. Co mnie bardzo cieszy są już borówki. Pierwsze własne, z krzewów sadzonych rok temu. porzeczki

czereśnie

borówki

porzeczka czarna

Teraz jedyne, czego mogę życzyć swoim roślinom i sobie to dużo słońca, ciepła i co jakiś czas deszcz, chociaż może nie taki, jak spadł w ostatnim czasie w części kraju niszcząc plony.

 

 

 

 

 

 

Reklamy

4 thoughts on “Lipcowy ogród

    • elfickizakatek 30 listopada 2015 / 17:34

      O tak, ogród w lipcu jest piękny 🙂 I jeszcze promienie słońca, dzięki którym jest tak cudownie! Uwielbiam lato w ogrodzie. To czas dla ogrodowych leniwców 🙂

  1. Bogusia 6 Maj 2016 / 06:15

    Czy mogłaby mi pani podać nazwę tej pierwszej rośliny u góry strony? Szukam po całym necie i nie mogę znaleźć. Przyszła sama do mojego ogródka. W pierwszym roku była duża kępą lisci ( taka pokaźną rozeta lisci ) a teraz w tym roku wydłużona się i kwitnie na intensywny różowy kolor. Nie jest to firletka liście kształtem podobne do rudbekii. Podam może maila mojego bo tylko ram zaglądam bogusiabalazinska@gmail.com. z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam fascynatow ogródka bogusia

    • elfickizakatek 6 Maj 2016 / 22:51

      Te różowe kwiaty na pierwszym zdjęciu, to firletka omszona. Firletka niejedno ma imię 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s