Dynie – ogrodowe wędrowniczki

Zaczęłam przygotowywać post o tym, co wydarzyło się w sierpniu w ogrodzie, ale po przejrzeniu zdjęć zauważyłam jedno – wszędzie są dynie. Nie ma folderu bez dyniek wcinających się w kadr, pędów zwieszających się swobodnie z drzew i krzewów oraz wędrujących po całym ogrodzie. Nie ma też płotu, po którym nie wspinałyby się dyńki i pędów, które nie mogłyby powędrować w najodleglejszy kąt. ogrodu 🙂 dynia 1

 

Rok temu moja dyniowa próba z jedyną dynią, którą wyrwałam z rąk ślimaków skończyła się niepowodzeniem. Z cuknii rosnącej od drzewem również nie było specjalnego pożytku. W tym roku postanowiłam więc przygotować się do działania niczym na wojnę 🙂 Zbudowałam nawet odpowiednie miejsce na dyniowisko, o czym pisałam jakiś czas temu: skrzynie na dynie  (skracania i ukrywania linków pewnie nigdy nie opanuję, a jednak 😀 )

W przygotowanych skrzyniach posadziłam po kilka dyń i w sumie cztery cukinie z mieszanki nasion Legutko (trafiła się Atena Polka, Strato D’Italia i dwie jasne, które nie są żadną z odmian wskazanych na opakowaniu, a kolorem przypominają kabaczka).

Tak wyglądały w pierwszym okresie owocowania:

cukinia zolta

cukinia biała

cukinia długa

cukinieRazem z cukiniami przed majówką wysiałam dynie. Większość posadziłam z końcem maja w skrzyniach, nadwyżki na nieużytku za płotem i po jabłonią. Tym sposobem mam trzy dynie figolistne, dwie sztuki odmiany ambar, lunga di napoli (okazała się okrągła, a nie długa), muscat de provence, rouge d’temps i hokkaido z nasion wydłubanych ze sklepowej dyńki.

Dyńki rosły sobie spokojnie, chłodny lipiec im nie sprzyjał za bardzo, więc ledwie odrobinę płożyły. Co innego cukinie, które rozrosły się dużo szybciej i już w lipcu zaczęły kwitnąć. Pod koniec lipca jedliśmy już pierwsze cukinki z Ateny Polki. Na całego zaskoczyła nas jedna, póki co cukinia strato d’Italia – w kilka dni nabrała nieprzeciętnej masy, a po zerwaniu ważyła ponad 2 kg i miała ponad pół metra długości. O dziwo wewnątrz nie miała przerośniętych pestek. Dwie kolejne cukinie tej odmiany uschły, pewnie z niedoboru wody, którą pochłonęła ta największa, ale zauważyłam, że rosną już następne.

cukinia strato

Sierpniowe ciepło dało dyniom dużego kopa i sprawiło, że z dnia na dzień dyniowisko zaczęło coraz bardziej zarastać. W połowie sierpnia trudno było dostrzec deski tworzące skrzynie, a z dnia na dzień wokół skrzyń czy pod drzewem pojawiały się kolejne pędy. W tej chwili pędy dyni figolistnej są już wszędzie, a jej owoce wiszą na jabłoni do spółki z jabłkami, leżą na ścieżce, pokładają się na bukszpanie i nic sobie nie robią z tego, że miały dorastać do 5 metrów długości (sądziłam, że w moich warunkach będzie to mniej, a nie więcej).

Zdjęcia pochodzą z całego sierpnia, stąd część dyń jest  jeszcze niewielka.

dynia na porzeczce

dynia na drzewie

dynia i jeżyna

dynia f na drzwie

Nawet nadwyżki sadzonek posadzone na nieużytku za ogrodem dają radę, puściły pędy i maja kilka owoców. Oczywiście między nimi już się rozgaszcza jeden z pędów dyni figolistnej (prawdziwy szatan z niej, wciśnie się wszędzie) oraz pędy dyni ambar, które postanowiły poszukać sobie miejsca za płotem i powędrowały nad i pod płotem na drugą stronę. A chcieliśmy w tym roku wymienić starą siatkę na tyłach ogrodu na nową… No cóż może za rok 🙂

dynie na dole

dynia za płotem

Przez ledwie miesiąc, może nieco dłużej dyniowisko zarosło i wykipiało zielenią. W ramach zagospodarowywania nadyżek w środku skrzyń posadziłam kilka krzaczków pomidorów. Urosły, zaowocowały, ale nie sposób sięgnąć je bez lawirowania między pędami dyni. Za rok zamiast pomidorów powinnam posadzić kukurydzę. Będzie podporą dla pędów 🙂 W tym roku i tak musiałam zbudować prowizoryczne podpory dla pędów próbujących wydostać się w górę, do słońca.

dyniowisko1

dynia2

dyniowisko zielone

Nieco dyniowych dzieciaczków dojrzewających i rosnących pośród zielonej masy liści 🙂

figolistna

dynia 3

dynia 2

dybia4

Za kilka dni frunę na wakacje, a po powrocie zamierzam wpaść po uszy w dyniowy urodzaj 🙂 Mam jednak nadzieję, że w ferworze pakowania i suszenia nasion pomidorów uda mi się jeszcze napisać coś więcej o ogrodzie.

Reklamy

12 thoughts on “Dynie – ogrodowe wędrowniczki

  1. jankosia 8 września 2015 / 11:02

    Oj kurczę, rzeczywiście masz dyniowisko 🙂 Ja w tym roku praktycznie odpuściłam warzywnik więc na wszystkie tego typu posty patrzę z nieskrywaną zazdrością 🙂

    • elfickizakatek 8 września 2015 / 20:01

      Rozejrzyj się dobrze, bo moje dynie są wszędzie – być może w twoim ogrodzie już też jest jakiś pęd z zalążkiem dyni 🙂

      • jankosia 8 września 2015 / 20:25

        🙂 Nie ma szans 🙂 za to nasionka rodzynka brazylijskiego przetrwały w gruncie zimę i też wyrosły to tu to tam. Lepsze to niż nic 🙂

  2. Tamaryszek 9 września 2015 / 22:44

    Masz dyniową dżunglę. Oby plony były równie obfite.

    • elfickizakatek 10 września 2015 / 00:31

      To co rośnie spokojnie wystarczy na moje potrzeby. Dynię figolistną pewnie będę rozdawała, bo już jest kilka dużych okazów i kilkanaście małych piłek.

  3. maroccanmint 13 września 2015 / 20:45

    Cudne dyniaste! Moja Mama też przygotowała skrzynię na dynie, ale dynie bimbają sobie na to i rosną, gdzie im się żywnie spodoba. O gruszkach na wierzbie słyszeli wszyscy, ale kto widziała dynie na tujach? 🙂 za tydzień ruszam na dyniobranie do Mamy i już zacieram ręce na te dyniotta, puree, dynię pieczoną i wszelkie pyszności w słoikach, na mroźna zimę 🙂 Pozdrawiam i zabieram się do czytania wcześniejszych ogrodowych opowieści!

  4. Ogród Prowincjonalny 1 października 2015 / 22:15

    Moje dynie dzisiejszej nocy zmarzły. Pierwszy przymrozek tej jesieni. A jeszcze sporo jest maleńkich, miałam nadzieję, że trochę jeszcze urosną. Najlepiej obrodziła mi dynia makaronowa.

    • elfickizakatek 2 października 2015 / 23:17

      Szkoda. Teraz pozostaje ci zebrać te, które urosły i zakończyć sezon.
      Moje na szczęście jeszcze się trzymają. Też mam sporo małych, więc przymrozki nie są mi na rękę. Na szczęście mimo, że poranki są zimne, to przymrozek jeszcze nie chwycił. Pojawiają się za to zimne, wilgotne mgły.

  5. Jacek Anon 21 listopada 2015 / 00:02

    Jaki gatunek dyni polecacie dla początkującego hodowcy tak, aby wymagał małej uwagi oraz był dosyć odporny na trudy początkującego ogrodnika?

    • elfickizakatek 21 listopada 2015 / 00:39

      Którąś z łatwo dostępnych dyni, np. niedużą dynię piżmową hokkaido, czy dostępną w sklepach (nasiona) dynię ambar. Generalnie wszystko zależy od upodobań smakowych i chęci przechowywania, bo z tym jest różnie. Ważne jest też to, żeby zasilić dynię obornikiem i podlewać w okresach suszy. Do tego trochę słońca i ciepła. To wystarczy, żeby każda odmiana obrodziła 🙂

  6. Offgrodniczka | Joanna Gałązka 11 marca 2017 / 22:56

    O ile nie cieszy Cię taka dyniowa dżungla, możesz śmiało przycinać pędy na roślinach, które wytworzyły już 4 owoce 😉 Są też odmiany karłowate.

    • elfickizakatek 11 marca 2017 / 23:05

      W poprzednim sezonie tak zrobiłam, bo mi pędy gigantów zawędrowały prawie do wody 🙂
      W tym roku znowu mam kilka nowych odmian, więc na bank znajdzie się jakiś dyniowy wędrowniczek zwiedzający ogród.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s