PomidorLove opisy – część IV, pomidory koktajlowe

To już ostatnia część mojej pomidorowej love story. Królują w niej pomidory koktajlowe, zwane czereśniowymi i typowo sałatkowe maluszki, mieszczące się w dłoni.

Black cherry

Owoce w odcieniu ciemnego brązu, zebrane w grona po 7-9 owoców. Owoce spore, jak na pomidory koktajlowe, smaczne, kwaskowe. Krzak wysoki, plenny. U mnie ta odmiana w gruncie i w szklarni to jakby dwa różne pomidory. Oba z oryginalnych nasion, oba jako sadzonki rosły krępe i silne, ale w szklarni wyrósł z nich wiotki krzak, średnio plenny. W gruncie krzak pozostał krępy, o grubej łodydze i ciemnozielonych liściach, okazał się dużo plenniejszy, kwitnął i owocował do późna. Zebrałam z niego sporo zielonych owoców. W tym sezonie zostaje u mnie, ale na gruncie, gdzie sprawdził się znacznie lepiej, niż w szklarni.

black cherry na zewn.Citrina

Pomidor o żółtych owocach kształtem i wielkością przypominających cytrynę. W smaku zwyczajny, nawet plenny, ale bardzo późny, jak na odmianę o raczej niewielkich owocach.

citrina1citrina

Garden peach

Pomidor, którego pokryta meszkiem skórka przypomina wyglądem brzoskwinie. Moje pomidory tej odmiany miały owoce żółte, oryginalne powinny mieć odcień pomarańczowy. Natomiast charakterystyczna skóra była i zachwycała każdego, kto miał okazję dotknąć pomidora pokrytego delikatnym meszkiem. Cecha ta zanikała nieco w dojrzałych owocach, zauważalna była bardziej w jeszcze zielonych owocach. Krzew wysoki, dość spory, owoce typu sałatkowego, całkiem smaczne. Wiązał dobrze – na pięciu gronach miał po 5-7 owoców. Nie sprawiał problemów z uprawą. W tym roku też go wysieję.

garden peach1garden peach

Malinowy kapturek

Pomidor samokończący, o wysokości około 1 metra. Wczesny, nadaje się do uprawy balkonowej, chociaż u mnie rósł w szklarni. W tym roku będzie tylko w donicy, może jeszcze w gruncie, ale w szklarni szkoda mi miejsca na tak niskie pomidory. Sam krzak łapał jakieś choroby i generalnie nie wyglądał wzorcowo, ale owoców miał sporo. Kwestią gustu jest to czy smaczne – nam smakowały, kiedy pojawiły się jako pierwsze, ale później odeszły na dalszy plan. Maleńkie, podłużne owoce smakują jak przeciętne owoce typu malinowego, mają też zieloną piętkę przy szypułce. Nie potrafiłam, mimo nawożenia, wyeliminować tej cechy. Pewnie taka jego uroda.

malinowy kapturek

Orange green zebra

Zdrowy, wysoki krzak, średniej budowy, bardzo dobrze wiązał. Grona po 5-6 owoców, bardzo regularne. Owoce w żółto-zielone prążki, bardzo smaczne, kwaskowe, soczyste. Dopiero pod koniec września na owocach pojawiły się jakieś plamki, pewnie oznaka choroby lub niedoborów. Ta odmiana też u mnie zostaje. Bardzo nam smakowała, a dodatkowo zachwycała wyglądem.

orange green zebraorange green zebra

P20 blue

Krzak może i nie wyglądał pięknie, liście skręcały się ku górze, budowa raczej średnia, nieco wiotka, ale owocował do przymrozków i jeszcze po nich. Owoce kuliste, typowo sałatkowe, niewielkie, za to w pięknym oberżynowym odcieniu czerni. Najczarniejsze z moich pomidorów (pozostałe przy nich to ledwie brązowe czekoladki). W smaku kwaskowe. Plenność i wytrwałość zdecydowanie na plus. Grona po 5-7 owoców, regularne. Nie sprawiał problemów z wiązaniem. Owoce tej odmiany wybarwiają się tylko w słońcu przy działaniu promieni UV, więc by były czarne, a nie bordowe, wymagają dużo bezpośrednio padających promieni słonecznych. Posadziłam je w najbardziej nasłonecznionym rogu szklarni, gdzie wybarwiały się lepiej, niż krzak posadzony w środku szklarni, tuż przy przejściu.

p20 blue 1p20 blue 2P20 blue

Principe borghese

Koktajlówka o czerwonych owocach zakończonych charakterystycznym szpicem, jak u cytryny. W internecie spotkałam również odmiany podłużne, ale bez tego szpicu, więc nie mam pewności, czy moja, to nie jakaś wariacja na temat. Odmiana pochodzi z Włoch, gdzie jest używana do suszenia. U mnie pierwsze owoce zostały zjedzone, reszta faktycznie została ususzona razem z pomidorem daktylowym i san marzano. Krzaczek rósł sobie w kącie, nie sprawiał problemów, okazał się dość plenny, chociaż niezbyt wczesny, więc nie wykluczam, że u mnie zagości ponownie, jeśli nie w tym, to w którymś z kolejnych sezonów.

principe burgese1principe burgese

Snow white

Wysoki pomidor koktajlowy, wypuszczał trochę wilków, ale dało się go opanować. Pyszne owoce, z dużą ilością galaretki, słodkawe, o pięknym kolorze – z nazwy białym, w rzeczywistości był to jasny, bananowy żółty. Bezproblemowy w uprawie, nie chorował, do tego inne koktajlówki bił na głowę smakiem. Dla mnie pewniak na kolejne sezony.

snow white

snow white 1snow white.jpg

Sweet milion F1

Chyba jedyna hybryda F1 w moim ogrodzie. Sadzonkę dostałam i posadziłam w gruncie. Krzaczek wysoki, bezproblemowy, chociaż jak to u koktajlówek, wymagał obrywania wilków, by nie zagłuszył okolicy i skupił się na owocowaniu, a nie tworzeniu zielonej masy. Grona długie, pełne niewielkich czerwonych owoców. Krzew gęsto obsypany owocami. Smaczne, ale bez żadnego wow, za to bardzo dekoracyjne w momencie, kiedy zaczęły dojrzewać.

sweet milion f1 2

Sweet orange

Żółta koktajlówka. Krzak wyglądał jakby usychał – liście poskręcane do góry, bez względu na to, jak i czym nie zasilałam, budowa wiotka. Prawdopodobnie ten typ tak ma i już. Rozrastał się bardzo, puszczał wilki w takim tempie, że trudno go było opanować, przez co zabierał miejsce sąsiednim pomidorom. Wyrósł bardzo wysoko. W porę nie ogłowiony sięgnął niemal sufitu szklarni. Owocował do późna, chociaż mimo bardzo dużej ilości kwiatów nie wiązał idealnie. Owoce twarde, dla mnie najmniej smaczne ze wszystkich zeszłorocznych koktajlówek. Za grosz w nich słodyczy, za to dojrzałe już owoce trzeba było przetrzymać trochę na krzaku, żeby przejrzały, bo dopiero wówczas były miękkie i nabierały jakiegoś smaku. Szkoda mi na niego miejsca, nie mam też ochoty jeść go na siłę. No cóż, wylatuje z mojej uprawy, a miejsce odda drugiemu krzaczkowi snow white – przynajmniej tę odmianę zjemy z wielką przyjemnością, a nie dlatego, że jest.

sweet orange - koktajlowy krzaczorsweet orange wysoko

Oprócz opisanych odmian miałam w donicach Pokusę i champagne cherry. Trudno mi je jednak opisać, ponieważ uprawiane były przez siostrzeńca, który nie dbał o nawożenie i podlewał je niekoniecznie regularnie. Pokusa mimo wszystko wydała trochę owoców, a sam krzaczek jakoś wyglądał przez większość sezonu. Natomiast champagne cherry i jeszcze jakieś liliputy wielkości ziarnka groszku wyglądały chorowicie, jakby przeżyły kilka burz z gradobiciem. Nie były obsypane owocami, nie były dekoracyjne, ani nic z tych rzeczy. Ustąpią miejsca bardziej polecanym odmianom, bo kilka odmian w donicach zostaje dla zaspokojenia ogrodowej pasji najmłodszego w rodzinie 🙂

 

 

 

Reklamy

11 thoughts on “PomidorLove opisy – część IV, pomidory koktajlowe

  1. Róża Prowincjonalna 14 lutego 2016 / 10:46

    Świetne to zdjęcie z kotem wśród pomidorowych krzaczków. 🙂
    Zrobiłaś kawal dobrej roboty swoimi artykułami o odmianach pomidorów. Na 2 odmiany nabrałam ochoty i mimo, że mam już sporo nasion pomidorów to jeszcze tych odmian poszukam.
    Wczoraj posiałam część nasionek aby do tunelu foliowego sadzić jak największe krzaczki.

    • elfickizakatek 14 lutego 2016 / 11:32

      Kot pilnował co cenniejszych odmian 😉
      Ta robota z artykułami była mi potrzebna, żeby uporządkować pewne informacje i spostrzeżenia oraz przemyśleć co posiać w tym roku. Takie résumé bywa pomocne w porządkowaniu nadmiaru pomysłów, a przy okazji przyda się w kolejnych latach 🙂
      Na które odmiany nabrałaś takiej ochoty? Może mam zapas nasionek, więc za rok w Klubie Pożądanego Nasionka albo w inny sposób mogę ci je przekazać?

  2. Róża Prowincjonalna 14 lutego 2016 / 22:58

    Z Twoich opisów spodobało mi się w sumie więcej pomidorów. Klika z nich już mam właśnie od Ciebie z wymiany nasionek np. Malachitowa Szkatułka w mixie ze Snow White. Mam jeszcze chrapkę na Garden Peach i Orange Green Zebra.

  3. Tamaryszek 17 lutego 2016 / 17:06

    Bardzo przyjemna opowieść do czytania (wszystkie odcinki). Uwielbiam pomidory, zawsze mam trochę krzaków, a dziś tylko własne ze słoiczków przypominają ich aromat, bo sklepowe owoce są bez smaku. Twoje wspomnieniowe wyglądają bardzo smakowicie. Jeszcze nie wiem , jakie posadzę w tym roku, nie sieję sama. Zapisuję polecane odmiany i zwykle coś udaje mi się kupić.
    Pozdrawiam!

    • elfickizakatek 17 lutego 2016 / 22:53

      Miło, że Ci się podoba pomidorowa powieść 🙂
      O tak, przetwory z własnych pomidorów mają bezcenny smak. Same pomidory o tej porze roku to porażka. Kompletnie nie mam na nie ochoty. Zaczynam kupować dopiero późną wiosną takie, które mają aromat i pochodzą z wczesnych krajowych upraw.
      Fajnie, że masz sprawdzone miejsca zakupu sadzonek. U mnie na rynku sprzedawcy nie bardzo wiedzą co sprzedają, ale wszyscy są pewni tego, że to malinówki i to ich malinówki są tymi jedynymi, prawdziwymi 😉

  4. zemzia0 1 marca 2016 / 21:41

    Bardzo podobają mi się twoje opisy pomidorów :). Chętnie przeczytałabym kolejną część, a tu niestety koniec :(.

    Jakiego używasz aparatu, jeśli można wiedzieć? Bardzo podobają mi się twoje zdjęcia, zwłaszcza ujęcie Sweet milion F1 genialnie wyszło – skala wszystkich kolorów pomidora :).

    • elfickizakatek 1 marca 2016 / 21:53

      Dziękuję 🙂 Pewnie byłyby kolejne wpisy, gdyby nie to, że nie miałam więcej odmian pomidorów 🙂
      Mój aparat to kompletna amatorszczyzna. W zeszłym roku zamieniłam wysłużony kompakt na sony HX50, czyli większy, ale nadal kompakt.

  5. BalkonowyOgrodek.pl 4 marca 2016 / 22:13

    Super, że wszystko opisałaś :). Ja na tym moim małym balkonie jestem ograniczona raczej do koktajlówek ale w tym roku znowu startuję z kilkoma innymi odmianami. Ze stałych bywalców i jako jedyne z dużych będzie Bawole Serce :). O ile wykiełkuje, bo nasiona miałam stare a w zeszłym roku zamiast zbierać nasionka to wylądowałam w szpitalu na porodówce :). Pozdrawiam!

    • elfickizakatek 6 marca 2016 / 18:16

      Nasiona pomidorów długo zachowują zdolność kiełkowania. Nawet kilkuletnie bardzo przyzwoicie kiełkują. Z kilku nasion z pewnością chociaż jedno-dwa wykiełkują, nawet zakładając, że nasiona są wiekowe 🙂

  6. Daria Stępka 23 kwietnia 2017 / 01:25

    Kocham pomidory w każdej postaci:)) a w tym dzikim kraju jak na lekarstwo pomijając markety… fuj! a że nagle mamy do dyspozycji całkiem spory kawałek nieba i ziemi też;) pora na ogród a i pomidory w tuneliku:)) Dzięki za inspirację okazało się, że mam do dyspozycji eko centrum i Orange green zebra ma szansę bytu:)) Rozejrzę sie za innymi odmianami już pewnie na przyszły rok ale może wysyłają sadzonki:)) I nawet Ire ma coś nowego do zaoferowania:)) Dam znać jak łowy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s