O Gardenii słów kilka.

Do napisania tego tekstu zabieram się od tygodnia. Przygotowałam zdjęcia, zdziwiłam się, że jest ich tak dużo i na tym poprzestałam. Po przyjeździe z Poznania wpadłam w wir pracy i nauki. Dopiero teraz łapię oddech i siadam do pisania.

Na Gardenię jechałam pełna obaw o to jak będzie. Naczytałam się, że to targi dla biznesu i specjalistów, pełne wielkich kontraktów, wśród których prezentuje się dumnie sto milionów iglaków, tudzież kolekcja traktorów 😉 Wkroczyłam więc w tę otchłań rekinów biznesu i kłujących iglaków, by wbrew obawom poczuć się jak ryba w wodzie i serfować między kolejnymi halami 😀
16

Wśród stoisk banalnych i tych, które nie interesowały mnie zupełnie prezentowaną tematyką znalazłam sporo ciekawostek. Wbrew pozorom w hali, w której prezentowały się szkółki oprócz wszędobylskich iglaków, którym zrobiłam trochę pamiątkowych zdjęć trafiłam na ciekawe okazy traw, żurawek, drzewek ozdobnych oraz sporo wiosennych kwiatów. Trafiłam nawet na kwitnące hortensje, że o magnoliach nie wspomnę.

37
34

33

8

 

15

14

13

12

11

10

9

8

7

6

5

4

3

2

1

17W tej części targów odwiedziłam stoisko Gospodarstwa Szkółkarskiego „Ciepłucha”, które jako jedyne działa na mojej lokalnej pustyni szkółkarskiej, zajrzałam do pań ze Szkółki „Kierzek”, która wysłała mi zaproszenie na Gardenię. Zajrzałam do kilku najbardziej interesujących stoisk, obejrzałam ofertę, dopytałam tu i ówdzie o możliwość zakupów detalicznych przez internet i pobiegłam na to, co było prawdziwym pretekstem do wyjazdu, czyli na 3 Spotkanie Blogerów Ogrodniczych. I to było to, co elfy lubią najbardziej 😀 Sala była pełna pozytywnie zakręconych pasjonatów. Dookoła same znajome twarze i moja zupełnie anonimowa 🙂 Przy kawowym „źródełku” spotkałam Werę – największą ogrodniczą krejzolkę! Poznałam też Polę, której podejście do wielu tematów jest mi bardzo bliskie. Jak się później okazało obok mnie usiadła Iza, znana z Ogrodu Tamaryszka. Z Izą udało mi się porozmawiać jeszcze chwilę po spotkaniu. Fajna z niej kobieta 🙂 Trudno zliczyć ile fantastycznych osób dane mi było poznać. Dziękuję Wam za ten czas!

Samo spotkanie to ponad 3 godziny prezentacji ciekawych tematów, zarówno tych dotyczących blogowania, kwestii technicznych, dobrych praktyk blogerskich, jak i bardziej „zielonych” tematów o roślinach, łąkach kwietnych czy prawie dla zielonych.

Jedną z niespodzianek pierwszego dnia spotkania było dla mnie krótkie wystąpienie Łukasza Łuczaja. To człowiek, którego trudno nie znać. Chyba nikt w Polsce nie zrobił tyle dobrego dla propagowania idei łąk kwietnych oraz szerzenia wiedzy na temat dzikich roślin jadalnych.

22

Co najzabawniejsze podczas spotkania popełniłam zaledwie garstkę zdjęć i to głównie telefonem. Zajęłam się słuchaniem i rozmowami do tego stopnia, że nie zrobiłam sobie z nikim pamiątkowych sweet fotek. Na szczęście inni byli bardziej przytomni, więc znalazłam siebie na kilku zdjęciach 🙂

Wieczorne spotkanie z blogerską ekipą to temat na osobny wpis (który nie pojawi się z przyczyn oczywistych). Był roślinny, a jakże, napój chmielowy, dyskusje odbywały się w wielu panelach tematycznych, a nad stołami co chwilę unosił się gromki śmiech. To był świetny wieczór, który utwierdził mnie w przekonaniu, że wyjazd był najlepszym co mogłam zrobić w ostatni weekend lutego (a mogłam spędzić ten wieczór w rodzinnym mieście na gali w towarzystwie wielu szacownym gości w pięknych sukienkach i lśniących garniturach).

Wróćmy jednak na Gardenię i ciąg dalszy pierwszego dnia targów. Po spotkaniu z blogerami pobiegłam do kolejnych hal, gdzie trafiłam na ogrody pokazowe i nagranie rozmowy Mai Popielarskiej. A ponieważ obiecałam pewnemu młodemu ogrodnikowi, że pozdrowię od niego autorkę jego ulubionej „Mani, małej ogrodniczki”, to nie pozostało mi nic innego, jak obejrzeć ogrody pokazowe czekając jednocześnie na koniec nagrania. Maja została pozdrowiona i napisała kilka ciepłych słów dla mojego siostrzeńca. Tym samym misję „Maja” zakończyłam sukcesem i mogłam pobiec dalej na sam koniec ostatniej z hal, gdzie usytuowano ogród „Miejska Dżungla”.32

31

30

29

28

27

26

24Ten ogród został już bardzo dokładnie opisany. Pola poświęciła mu nawet osobny wpis. Mnie już czas naglił, więc spędziłam w tym ciekawym miejscu mniej czasu niż powinnam i wracałam do wyjścia rozglądając się jeszcze za ciekawostkami. Wśród oferty placów zabaw dostrzegłam wielką pszczołę wykonaną z miękkiego tworzywa. 25

Gdzieś w samym kącie targów upchnięto też stoiska firm produkujących narzędzia ogrodnicze. Wszystkie bajery „samorobiącewszystko” prezentowały się w pierwszych halach. Producentów szpadli, wideł i innych niezbędników zepchnięto w mniej reprezentacyjne rewiry. A przecież o ile ogród może się obyć bez samojeżdżącej kosiarki, to trudno, by obył się bez łopaty czy grabi.

23

Najmniej czasu poświęciłam na wystawę florystyczną. Nie wiem jak było w poprzednich latach, ale w tym roku, efekt prezentowanych kompozycji psuło wrażenie pustki w hali. Brakowało czegoś, co stworzy klimat i zakryje puste ściany oraz elementy infrastruktury technicznej hali. Czarna tkanina na stołach nie załatwia sprawy.

21

Przez chwilę spacerowałam w dziale „Special Days”, który kręcił się wokół świąt. Zabawnie wyglądały rzędy choinek i bombek w przededniu wiosny, ale taki urok tej części targów. Na swojej drodze spotkałam za to piękne metalowe koty, których jednak nie można było kupić. Szkoda. Klemens miałby towarzystwo 🙂

20

19

Drugi dzień mojego pobytu, to trzeci dzień targów, czyli czas dla publiczności. No cóż, tego dnia od progu powitał mnie tłum ludzi, nie dało się nie zauważyć, że ruch był dużo większy. Wiele osób przyszło zebrać garść katalogów, zjeść kolejną garść cukierków i dokonać zakupów w hali, w której odbywał się kiermasz. Całe szczęście, że do hali z kiermaszem zawitałam dzień wcześniej, zlustrowałam na szybko ofertę, zatrzymałam się, by kupić trochę cebulek mieczyków i poszłam dalej. W sobotę trudno było przejść przez tłum, który wpadł w zakupowy szał. Zdjęcie zostało zrobione rano. Później ludzi było zdecydowanie więcej.

38

Zamiast uczestniczyć w tym zakupowym szale przeszłam się po stoiskach w hali szkółkarskiej. Tam również część wystawców sprzedawała rośliny. Oczywiście wiele stoisk było wykupionych w całości jeszcze przed targami, ale udało mi się znaleźć szkółkę, w której za grosze dokupiłam sadzonkę borówki i kilka wrzosów.

Oczywiście wszystko w biegu, bo do rozpoczęcia drugiego dnia 3 Spotkania Blogerów Ogrodniczych zostało niewiele czasu. Żałuję, że nie mogłam zostać do końca prezentacji. Ominęły mnie te o hortiterapii i Ogrodowej Mapie Polski. Nie uczestniczyłam również we wręczaniu nagród Blogerów Ogrodniczych dla najlepszych stoisk. Za rok obiecuję poprawę. Postaram się być do końca spotkania i o jeden dzień dłużej 😉

Reklamy

3 thoughts on “O Gardenii słów kilka.

  1. Agata 8 marca 2016 / 08:04

    Ale zazdroszczę przygody! Dobra energia bije od Twojego posta, wyobrażam sobie jaka musiała być na miejscu :). Zamarzyło mi się być tam za rok ;). No i koty świetne! Mój syn by się zakochał ;). Wracam jeszcze raz przeczytać Twój wpis 🙂
    Pozdrawiam

    • elfickizakatek 8 marca 2016 / 19:23

      Bo na targach było dużo dobrej energii, głównie za sprawą blogerów. Reszta była dodatkiem 🙂 Nawet nie miałam czasu i ochoty przyglądać się bliżej brzydkim stoiskom i je oceniać. Szkoda było czasu. Wyjątek zrobiłam dla różowej choinki 😉

  2. Kryspin 9 marca 2016 / 12:21

    Łał! Bardzo fajny wpis i zdjęcia! Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s