Permakulturowa wiosna

Od jakiegoś czasu mój zeszłoroczny wpis o permakulturowych skrzyniach w warzywniku cieszy się bardzo dużą popularnością. Moje „skrzynie na dynie”, jak roboczo nazwałam podwyższone grządki zainspirowane permakulturą, spisały się w zeszłym sezonie bardzo dobrze. Zebrałam z nich całkiem sporo dyń, przez cały sezon miałam cukinie, a w tym gąszczu urosły nawet pomidory. W sierpniu ze skrzyń wręcz kipiały pędy dyń.

skrzynie na dynie 1

Po zakończonym sezonie skrzynie dostały w nagrodę sporą porcję obornika końskiego (z dużą ilością słomy). Na leżącą po sezonie ściółkę w każdej ze skrzyń rozłożyłam grubą warstwę obornika. W przybliżeniu półtora, dwie taczki na skrzynię. Ta warstwa mulczowała się przez całą zimę, przykryta okresowo śniegiem. Dzięki temu z obornika ulotnił się ewentualny nadmiar azotu, a deszcz i topniejący śnieg sprawiły, że część dobroczynnych składników z obornika dostała się w głębsze warstwy permakulturowej „lazanii”.

skrzynie na dynie

listopad permakultura

listopad permakultura obronik

Przed końcem zimy dzięki pomocy rodzinki zwieźliśmy do ogrodu spore ilości borowiny, która po rozcieńczeniu z wodą,  w formie gęstej emulsji zasiliła cały ogród, w tym również skrzynie. Po kilka wiader borowiny wylałam wprost na obornik i zostawiłam do wiosny.

Niedawno do jednej ze skrzyń, tej większej, wsypaliśmy ziemię z kretowisk. A że w pobliżu skrzyń kret miał używanie, to ziemi zebrało się całkiem sporo. W sam raz, żeby przykryć cienką warstwą całą skrzynię. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła czegoś kombinować 😉 Tydzień temu w moje ręce wpadło kilka wiader popiołu z palenia różnych ogrodowych gałęzi, gałązek i uschniętych badyli. Część popiołu w formie drobnego węgla drzewnego trafiła oczywiście do obu skrzyń. Do towarzystwa dolałam tam jeszcze trochę borowiny, przegrabiłam wszystko i posadziłam sałatę. Ciekawa jestem efektów tej uprawy. Teoretycznie skrzynie aż kipią od dobroci. Jest tam potężna dawka kwasów humusowych w postaci borowiny, jest obornik, a na dokładkę trochę skoncentrowanego nawozu w postaci popiołu.

borowina w skrzyni
Jedna ze skrzyń po polaniu rozcieńczoną borowiną.
Jeszcze mokra borowina przegrabiona z popiołem.
Jeszcze mokra borowina przegrabiona z popiołem.
borowina7
Wiosenne nasadzenia – sałata.

Sałata już rośnie, a w między czasie trafił do mnie snopek słomy, więc wkrótce pomiędzy sałatą pojawi się ściółka, która pozostanie na cały sezon. Oczywiście zgodnie ze sztuką, najpierw powinnam rozłożyć ściółkę, a dopiero później sadzić rośliny, ale u mnie wiele rzeczy dzieje się spontanicznie i wbrew regułom. A że mieszczuch musi snopek słomy zdobyć, a nie po prostu wziąć ze swojej czy sąsiada stodoły, to dodatkowo komplikuje działanie 🙂

Plusem sadzenia nowalijek na podwyższonych grządkach jest łatwość, z jaką można je okryć na wypadek przymrozków. Wystarczy zarzucić agrowłókninę. W wersji full wypas można nakryć skrzynie niczym inspekt folią, pleksi, czy nawet starym oknem. Takie konstrukcje wymagają jednak wietrzenia i podlewania, bo padający deszcz nie zasili rozsady wodą.

Plan mam taki, że w maju do kubeczków wysieję dynie, a po połowie miesiąca zacznę je sukcesywnie wysadzić w miejsca po sałatach. Zanim dynie ruszą na dobre ze wzrostem będę miała czas, by stopniowo wyrywać sałaty, tak by w czerwcu w skrzyniach już nic nie przeszkadzało nowym lokatorom.

Reklamy

9 thoughts on “Permakulturowa wiosna

  1. crazylittlepolka 13 kwietnia 2016 / 14:03

    Bardzo ciekawe. Będę śledzić wydarzenia „dyniowej grządki”. Sama też mam podobne skrzynie – całkiem niedrogo kupione w sklepie budowlanym, i czytając ten wpis widzę, że za mało nawożę. Trzymam kciuki za tegoroczne uprawy.

    • elfickizakatek 13 kwietnia 2016 / 18:57

      W ciągu sezonu z pewnością pojawią się jakieś sweet fotki skrzynek na dynie i tego, co w nich wyrośnie 🙂
      Z tym nawożeniem, to różnie bywa. U mnie w skrzyniach rosną żarłoczne dynie, które potrzebują gleby zasobnej w składniki pokarmowe. W przypadku innych warzyw nie nawoziłabym w tak szalony sposób. Jeśli masz dostęp do różnych naturalnych użyźniaczy i wzbogacaczy gleby, to wsypuj co masz 🙂 Te wszystkie oborniki, zrębki czy komposty rozkładają się powoli i wzbogacą glebę na lata.
      W przypadku sztucznych nawozów nie ma co przesadzać, bo skubańce albo popalą rośliny, albo uprawy podpędzane azotem pójdą w bujne liście i tyle będzie z plonów.

      • crazylittlepolka 14 kwietnia 2016 / 18:44

        Sztucznych nawozów mi uznaję. Nawożę kompostem, ściółkuję ściętą trawą, podlewam EMami, czasami sypnę nawozem egologicznym na bazie guano. W tym roku muszę bardziej zasilić moje cukinie i dynie. Dziękuję za rady 😀 Pozdrawiam

  2. ogrodblog 17 kwietnia 2016 / 11:40

    Jak duże skrzynie potrzebne są do takiej formy uprawy?? I czy zabezpieczone są od dołu jakoś przed szkodnikami (np. Kretami )??

    • elfickizakatek 17 kwietnia 2016 / 12:28

      Moje mają 150×250 i 180×250 przy czym szerokość większa niż 120-150 cm powoduje, że trudno sięgnąć do środka skrzyni bez wchodzenia do niej, a sensem tych skrzyń jest nie deptanie ziemi, dzięki czemu jest zawsze pulchna. U mnie ta większa skrzynia powiększyła się w trakcie wykonywania prac, ponieważ okazało się, że miejsca jest więcej, niż zakładałam. Skrzyń nie zabezpieczałam żadną siatką. Póki co krety nie pokonały warstwy gałęzi i grubszych konarów, ale z czasem kto wie, czy jakiś kret nie znajdzie drogi do środka.

      • ogrodblog 17 kwietnia 2016 / 18:57

        Dzięki za informacje.

  3. Róża Prowincjonalna 19 kwietnia 2016 / 00:45

    Też mam skrzynie. Dwie. Jedna ma długość z 6 m, szerokość około metra, wysokość z 70 cm. Druga krótsza bo zabrakło materiału. Zrobiłam jej jesienią, są brzydkie bo zrobione z różnych odpadów drewnianych pozyskanych ze śmietnika w OBI. Ale są funkcjonalne, posadziłam tam kilka odmian truskawek, poziomki, trochę ziół. Planuję zrobić kolejne z pociętych palet drewnianych, których mam sporo. Gdyby to było możliwe to cały ogród warzywny zastawiłabym takimi skrzyniami bo to naprawdę wielka ulga tak sobie siedzieć przy skrzyniach i na siedząco pielęgnować rośliny. Mam specjalny stołek odpowiedniej wysokości i grzebanie w skrzyniach relax.

    • elfickizakatek 19 kwietnia 2016 / 21:25

      A jeszcze większa wygoda, gdy dno skrzyń wypełnisz konarami, gałęziami i odpadami np. z przycinania drzew w ogrodzie, sypniesz trawę z koszenia trawnika, dorzucisz słomę i obornik i dopiero przykryjesz ziemią i ściółką. Wówczas na kilka lat masz z głowy jakiekolwiek przekopywanie 😀 Podniesione grządki to jeden z bardziej genialnych sposobów na bezobsługowy ogród 🙂

  4. Róża Prowincjonalna 20 kwietnia 2016 / 21:57

    Tak zrobiłam. Na dole gałęzie, siano, liście i inne robiące próchnicę resztki roślinne. A górna warstwa to ziemia zebrana wcześniej spod „dna” skrzyń. Miejsce/dołek po tej ziemi uzupełniłam piaskiem. Dzisiaj zrobiłam kolejną skrzynię z 3 palet i kołków. Sama, za pomocą ręcznej piły do drewna i młota. Będę ją zapełniać całe lato chwastami i resztkami roślinnymi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s