Sezon na sałatę.

Mrozy odpuszczają, więc Elfy budzą się ze snu zimowego, biorą głęboki oddech czując wiosnę w powietrzu i ruszają do ogrodu na mały rekonesans.

Skutkiem tego wyjścia jest przygotowanie szklarni do wiosennych wysiewów. Wewnątrz ziemia po zimie jest tak sucha, że kilkanaście wiader wody okazało się ilością iście aptekarską w porównaniu do potrzeb. Niemniej jednak bez porządnego nawodnienia gleby nawet nie ma co myśleć o wysianiu czegokolwiek. Dlatego najbliższe dni miną pod znakiem noszenia wody i uzupełniania jej braków. A kiedy już gleba będzie wilgotna na głębokość większą niż symbolicznych parę centymetrów, można będzie zacząć wiosenne wysiewy. I kalendarzowa zima mnie przed tym nie powstrzyma 🙂 Wiosenna zielenina lubi chłód, lepiej wówczas kiełkuje, rozsada rośnie krępa i idealna do pikowania. Na dodatek już w z początkiem kwietnia można podjadać młode listki, a okolice majówki to festiwal sałaty, rukoli i szpinaku.

Młode listki sałaty
Młode listki sałaty

W planach jak co roku mam różne odmiany sałat, szpinak, rukolę, rzodkiewkę, musztardowce i mizunę. Jedynie sałatę wysiewam z myślą o późniejszym przepikowaniu w różnych miejscach szklarni oraz na zewnątrz, poza szklarnią. Reszta zieleniny zostanie posiana w docelowych miejscach i będzie musiała w połowie maja ustąpić miejsca sadzonkom pomidorów.

Rozsada sałat na przełomie marca i kwietnia
Rozsada sałat na przełomie marca i kwietnia
Rozsada sałaty jeszcze w lutym
Rozsada sałaty w drugiej połowie lutego, być może na przełomie marca.
Sałata pod koniec lutego
Sałata pod koniec lutego

Przegląd nasion zainspirował mnie do przejrzenia zdjęć z zeszłorocznego festiwalu sałaty, który trwał przez całą wiosnę w mojej szklarni. To zaskakujące jakie ilości zieleniny jest w stanie zjeść przeciętna rodzinka, a zapewniam was, że w pewnym momencie szklarnia była pokryta zielonym dywanem. No dobra, nadwyżki sałat rozdaliśmy ku radości obdarowywanych osób 🙂

Jak już kiedyś pisałam sporo zeszłorocznych zielonych nowości miałam dzięki Amanicie z Forum Ogrodniczego. Sałaty od niej, w odmianach niedostępnych w normalnej sprzedaży w Polsce zrobiły u nas prawdziwą furorę i zachwyciły znajomych ogrodników.

Rabata "sałatowa" :-)
Rabata „sałatowa” 🙂

 

Odmiany: flame, devil's ear, australische gele, evridika, bronze beauty i dębolistna.
Odmiany: flame, devil’s ear, australische gele, evridika, bronze beauty i dębolistna.

Czas na mały spacer pomiędzy sałatami. Może zainspiruje Was do poszukiwania ciekawych odmian.

  1. Australische Gele – odmiana liściasta, karbowana, o dużych liściach (zdecydowanie większych od dłoni). Nieco podobna do uprawianej przez nas sałaty. Nasza jest jednak mniejsza i bardziej krępa. Pyszna i krucha, jak większość odmian liściastych.

    Australische gele
    Australische gele
  2. Evridika – jedna z niższych odmian, liście na zewnątrz przy niższej temperaturze są intensywnie bordowe, ciemne, w ciepłej szklarni ciemnieją tylko ich brzegi. Liście karbowane. Popularna lollo rosso jest od niej zdecydowanie bardziej karbowana na brzegach, a wybarwienie liści ma bardziej jasnobrązowe, niż bordo. To tak a propos różnic.

    salata-evridika
    Evridika w szklarni ma zupełnie inne wybarwienie, niż ta sama odmiana rosnąca na zewnątrz.
  3. Devil’s Ear – odmiana o długich, szpiczastych liściach. Odmiana dość wysoka. Góruje nad innymi sałatami. Pyszna i krucha, nie wyrasta zbyt szybko. Liście w zależności od temperatury mniej lub bardziej bordowe. Łatwa do umycia, dzięki prostym liściom, bez karbowań i zakamarków. Często podjadaliśmy tę sałatę prosto z krzaczków. Dzięki grubszym łodyżkom jest chrupiąca i soczysta.

    salata-devils-ear
    Devil’S Ear
  4. Bronze Beauty – sałata o dębolistnych liściach, dużych i tworzących luźne rozetki. Dość szybko wybijała w kwiatostany. Wystarczyło trochę gorących dni w czerwcu. Ale poza tym jednym mankamencie była bardzo smaczna. Liście w środku rozetki zielone, czym bliżej końców, tym czerwieńsze. Oczywiście czym zimniej, tym czerwieńsze.

    Bronze Beauty
    Bronze Beauty
  5. Flame – odmiana o dużych liściach, lekko karbowanych, bordowych, chociaż jaśniejszych, niż evridika. Odmiana, która jak większość moich sałat nie tworzy główki, lecz luźną rozetkę.
    Flame
    Flame, a nad nią devil’s ear

    Flame - rosnąca na zewnątrz
    Flame – bordowe liście, to reakcja na niskie temperatury
  6. Little Gem – odmiana sałaty rzymskiej o kruchych, słodkawych liściach. Bardzo smaczna. Tworzy główki. Zdecydowanie smaczniejsza od tradycyjnej sałaty rzymskiej, jaką miewałam do tej pory w ogrodzie. Niestety pierwsze upalne dni pod koniec czerwca sprawiają, że wybija w kwiatostany. Niestety nie mam zdjęć tej odmiany innych, niż wybujałe, kwitnące okazy pozostawione na nasiona.
  7. Dębolistna – odmiana, której prawidłowej nazwy nie znam (a szkoda). Tworzy małe, zwarte rozetki liści o dębolistnym kształcie. Jeśli nie jest obrywana potrafi wykształcić luźną główkę. Środek rozetki jest zielony, końce liści bordowe. Liście są bardzo kruche, delikatne. Zdecydowanie mniejsze, niż w sałacie odmiany bronze beauty. Nasiona i sadzonki moja mama dostała od znajomej, której syn przywiózł nasiona z Holandii. Tyle wiem o pochodzeniu tej odmiany.

    Sałata dębolistna
    Sałata dębolistna
  8. Zielona liściasta – sałata, która jest u nas od zawsze, czyli tak długo, że nikt nie pamięta, kiedy wysialiśmy ją po raz pierwszy i skąd się u nas wzięła. Jest pyszna, krucha, rozsiewa się w szklarni nie wiadomo skąd, chociaż i tak wysiewamy jej trochę na wypadek gdyby nie wzeszła sama. Liście średniej wielkości, dość mocno karbowane, mniejsze od odmiany australische gele.

    Sałata zielona liściasta
    Sałata zielona liściasta

Od czasu do czasu zaplącze się u nas jeszcze jakaś zagubiona sałata masłowa, nie wiadomo skąd wykiełkuje w ogrodzie sałata rzymska, a w torebce kolejny sezon leżakują nasiona lollo rossa. Wygląda na to, że jednak popularna wszędzie królowa majowych nie zostanie u nas królową. Na dodatek królowa traci ten status również u znajomych pasjonatów zieleniny, których obdarowuję sadzonkami różnych swoich ulubieńców. Okazuje się, ze królowa jest nie tylko jedna, a bywa, że tytuł ten zyskuje rukola.

A Wy co siejecie w szklarniach zanim nastanie wiosna? A może nie siejecie nic, bo jesienna rozsada sałat przeżyła tegoroczną zimę? Muszę przyznać, że przepikowane jesienią sadzonki sałat póki co mają się dobrze i chyba nie dały się mrozom.

Sadzonka, która przeżyła tegoroczną zimę.
Sadzonka, która przeżyła tegoroczną zimę.

 

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Sezon na sałatę.

  1. crazylittlepolka 23 lutego 2017 / 10:59

    Bardzo ciekawe o tych sałatach, i fajne odmiany. Zachowam w pamięci na przyszłe miesiące 🙂 . U mnie nie zawsze sałaty się udają, ale ja mam uprawę pojemnikowo-skrzynkową. Zawsze mam dylemat kiedy zacząć wysiewać. Stosujesz terminy zgodnie z kalendarzem księżycowym?

    • elfickizakatek 23 lutego 2017 / 19:22

      Jeśli kalendarz księżycowy zgra się z moim, to tak, ale traktuję go jako wskazówkę, a nie wyznacznik tego, kiedy siać.

  2. Anna P. (Ankha) 16 marca 2017 / 09:54

    My też jesteśmy bardzo sałatowi. Rozsada póki co „robi” się w domku. W weekend te odporniejsze wysieję na grządkę. Niestety szklarni brak (póki co; tylko folia, a to nie to samo), bo tak na pewno już bym tam szalała 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s