Wiosna, wiosna, prawie lato

Jeśli jeszcze kiedyś uznam, że kolejny miesiąc będzie spokojniejszy, to wytłumaczcie mi, że nie będzie, bo ja się ciągle jeszcze łudzę, że jeszcze tylko to, czy tamto skończę i w końcu będę miała luz i czas na blogowanie. Tymczasem za rogiem czai się mnóstwo kolejnych zadań.

Firletka

Odkładanie bloga na ciągłe jutro, to droga donikąd. Wiosna już się skończyła, zaczyna się lato, dla szczęśliwców wakacje, a ja zamiast wpisów na blogu mam setki zdjęć w folderze. Chciałabym się podzielić chociaż garstką z nich i paroma wiosennymi chwilami. Czas pędzi szybko i za moment nie będę pamiętała jaka była tegoroczna wiosna. A najpiękniejsza, to ona nie była.

Dała się we znaki szczególnie raz, w okresie, kiedy zakwitły czereśnie, wiśnie i część jabłoni. Rok temu w tym czasie spadł śnieg, który ochronił kwiaty. W tym roku był przede wszystkim mróz. Efekt wiadomy – kwiaty zmarzły, a na wielkiej czereśni owoce mogę policzyć na palcach moich dłoni. I pewnie przegram walkę o te nieliczne owoce z  żarłocznymi szpakami, które uwielbiają owoce tak samo jak ja. Miałam nadzieję, że chociaż wiśnia, w tym roku wyjątkowo obsypana kwiatami odwdzięczy się owocami, ale nadzieja matką głupich. Wiśni też nie będzie. Taki rok.

To miały być moje czereśnie…
Sałata dębolistna

Na pocieszenie chociaż sałata spisała się na medal. Nie zliczę ile jej zjedliśmy, ale są to ilości ogromne. Odmiany, które po raz pierwszy miałam w poprzednim sezonie, wysiałam również w tym roku. Starałam się ich wysiać mniej, garść siewek rozdałam, a i tak miałam w szklarni prawdziwą plantację.

Sałaty w gruncie
„Las sałatas” 😉

Co ciekawe część sałat, które wysiałam do doniczki przed końcem lata i które późną jesienią przepikowałam do szklarni przetrzymała zimę i wiosną bardzo szybko rozpoczęła wegetację. Dzięki temu już od połowy kwietnia mieliśmy listki sałaty na kanapki. Co prawda ja miałam w zeszłym roku problemy z zebraniem nasion sałat (wilgotne lato i choroby grzybowe dopadły kwiatostany sałat), ale znajomi, których obdarowałam nadwyżkami sadzonek zebrali nasiona, a wiosną okazało się, że nawet nie muszą ich wysiewać, bo sałaty wysiały się same. Uwielbiam takie bezobsługowe rośliny. Nawet specjalnie nie trzeba pamiętam o wysiewach, skoro nasiona same kiełkują w odpowiednim momencie 🙂

W moim ogrodzie, zgodnie z zasadą, że rządzi przypadek, wiele roślin wysiewa się bez niczyjej ingerencji (no może czasem rozsieję w jakimś kącie trochę nagietków z myślą o kolejnym sezonie). Od kiedy mam rukolę, to oprócz planowo posadzonych krzaczków co roku wyrasta całe mnóstwo siewek. Oczywiście większość na ścieżce, ale cóż, takie życie. Fiołek trójbarwny też rozsiewa się sam, oczywiście głównie wśród warzyw, zamiast wśród kwiatów, nagietki również żyją własnym życiem. Kiedyś w ramach wymiany zdobyłam nasiona musztardowca red giant. Całkiem niezły z niego dodatek do sałatek, ale przy okazji, jeśli pozwolić mu zakwitnąć, można się spodziewać, że w przyszłym roku wysieje się sam. Ucieszył mnie również ostropest plamisty. Wyrósł w zeszłym roku, ale nie miałam na niego pomysłu, więc zostawiałam jako ozdobę. Nie zebrałam nasion, a w tym roku moja mama uznała, że ostropest jest zdrowy, więc chce go mieć. W tym momencie ogrodowe biuro spełniania marzeń odkryło, że ostropest owszem jest, kiełkuje nawet, ale jest też przysmakiem ślimaków. Nawet kolce nie powstrzymały och przed podjadaniem liści. Na szczęście udało się uratować samosiejkę, a później odkryć jeszcze dwie 🙂

Musztardowiec Red Giant

Wysiewa się również klasyka gatunku, czyli niezapominajka. W ramach ograniczania ekspansji tego uroczego kwiatka na kompost wywieźliśmy pełną taczkę niezapominajek, a w ogrodzie nadal było niebiesko. Szaleństwo!

Niezapominajki

Ponieważ od paru dni trwa lato, a lipiec za pasem, wezmę przykład ze swojego kota i spędzę ten czas leniwie, kontrolując przy okazji, czy warzywa równo rosną 😉

Kot w buraczkach 😉

Natomiast dzisiaj bladym świtem pędzę do Poznania, gdzie każdy zielono zakręcony człowiek będzie mógł spotkać blogerów ogrodniczych i wspólnie spędzić czas Zapraszam

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s