Zima?

Nowy Rok, nowe plany, a czas biegnie tak samo szybko. Też tak macie? Nawet się nie obejrzałam, a styczeń zniknął z kalendarza. A ponieważ luty nieśmiało się rozkręca, czas rozkręcić sezon ogrodowo-blogowy. Przecież lada moment należałoby wysiać papryki, w szklarni czas na pierwsze siewy, a za miesiąc na parapetach pojawią się dziesiątki doniczek z siewkami pomidorów.

Nowy sezon – nowe zakupy nasionkowe

Co prawda na facebooku co niektórzy deklarują, że nie kupią więcej, niż 300 paczek nasion, ale jak znam życie, to do wiosny uzbierają „zaledwie” 299 paczuszek, z czego setkę z różnych wymian (co się nie liczy oczywiście do puli trzystu paczek, więc wszyscy będą rozgrzeszeni). Mój ogród to zaledwie kilkaset metrów miejskiej przestrzeni, więc jest szansa, że zmieszczę się w stu paczkach, o ile uda mi się ograniczyć odmiany pomidorów do 30 (no może 40 😉  ). Na szczęście niektóre rośliny wysiewają się same, więc z puli nasion mogę spokojnie wyłączyć musztardowca, rukolę, nagietki, część aksamitek, kłosowca, mizunę czy garść gratisowych siewek sałat, wyrastających na ścieżce czy w innych dziwnych miejscach. Dzieje się tak dlatego, że nie należę do ogrodowych pedantów i z nadejściem jesieni nie uprzątam wszystkiego co rosło i co przekwitło zostawiając urocze badyle pokrywające się śniegiem lub szronem. Na porządki przyjdzie czas wiosną. Teraz ziemia niech będzie przykryta liśćmi i resztkami roślin. To dobre dla gleby, a przy okazji cieszy oczy. Pod warunkiem, że zima jest śnieżna. Niestety śniegu w tym roku jak na lekarstwo. Wczoraj wieczorem poprószył śnieg, nad ranem było bardzo biało (dziękuję kocie, że mnie obudziłeś, bo nie uwierzyłabym, że w nocy padało). Niestety zanim wstałam na dobre, po śniegu nie było śladu, a za oknem padał deszcz. Piękna zima, nie ma co. Dobrze, że rok temu zrobiłam zdjęcia ogrodu w zimowej odsłonie. Przynajmniej mogę je pooglądać i przypomnieć sobie jak powinien wyglądać ogród o tej porze roku 😉

W tym roku takie zimowe widoki tylko wieczorem lub nad ranem 🙂

Po kilku miesiącach przerwy wracam do regularnego pisania. Po wakacjach w Tajlandii wypadłam z trybu blogowego, wpadłam za to w wir pracy. Ale w tym roku mam postanowienie, że na przyjemności zarezerwuję więcej czasu, a zdjęć z ogrodu nie będę wrzucać wyłącznie do folderu w komputerze 🙂

Ciepła zima, to całoroczne zbiory. Buraczki liściowe są wytrzymalsze, niż sądziłam. Lekki mróz im niestraszny.

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s