Plan na weekend: Warszawa i targi „Zieleń to Życie”

Ten rok jest dla mnie bardzo wyjazdowy. Przynajmniej raz w miesiącu spędzam weekend lub kilka dni w którymś z polskich miast. Najbliższy weekend również spędzę z dala od morza. Tym razem gnam do Warszawy, a pretekstem do tego, by spędzić noc w pociągu, są targi „Zieleń to Życie”. Pretekst świetny, ponieważ w końcówce lata królują trawy i byliny, o które zapewne będę się potykała na każdym kroku. Mam nadzieję, że czasem nawet potknę się z wrażenia, a nie tylko ze znudzenia. W zasadzie, to nie chciałabym się potykać ze znudzenia wcale, ale z pewnością paru wystawców uzna, że piękne stoiska są nudne i dzięki nim inne stoiska będą się wydawały ładniejsze, niż są 😉

Zdjęcia z targów dopiero będą. Zdjęcia z Ogrodu Botanicznego w Poznaniu już są 😀

Czytaj dalej

Reklamy

Deszczowy lipiec

Lipiec nie rozpieszcza nas pogodą. Zamiast upalnego, słonecznego lata, mamy dużo chmur, deszczu i temperatury przypominające późną wiosnę, a nie pełnię sezonu. O ciepłych wieczorach mogę sobie pomarzyć. Zdarzyło się ich kilka. Dosłownie kilka. Reszta wieczorów była raczej jesienna. Na plażę udało mi się wybrać tylko raz. Okazało się, że woda jest niewiele chłodniejsza, niż temperatura powietrza. Tyle dobrego, że można było się wykąpać. W tym roku szok termiczny nad Bałtykiem nikomu nie grozi, przynajmniej na razie, bo ciągle jeszcze mam nadzieję, że za dzień, dwa, za tydzień, ale zacznie się prawdziwe upalne lato i jeszcze będę miała okazję ponarzekać na żar lejący się z nieba.

Co, jak co ale zieleń dzięki deszczom jest wyjątkowo bujna.

Czytaj dalej

Wiosna, wiosna, prawie lato

Jeśli jeszcze kiedyś uznam, że kolejny miesiąc będzie spokojniejszy, to wytłumaczcie mi, że nie będzie, bo ja się ciągle jeszcze łudzę, że jeszcze tylko to, czy tamto skończę i w końcu będę miała luz i czas na blogowanie. Tymczasem za rogiem czai się mnóstwo kolejnych zadań.

Firletka

Odkładanie bloga na ciągłe jutro, to droga donikąd. Wiosna już się skończyła, zaczyna się lato, dla szczęśliwców wakacje, a ja zamiast wpisów na blogu mam setki zdjęć w folderze. Chciałabym się podzielić chociaż garstką z nich i paroma wiosennymi chwilami. Czas pędzi szybko i za moment nie będę pamiętała jaka była tegoroczna wiosna. A najpiękniejsza, to ona nie była. Czytaj dalej