Zimowy spacer po ogrodzie.

Zimowy, choć należałoby raczej powiedzieć, że wiosenny 🙂 Pogoda w weekend sprzyjała, więc wykorzystałam chwilę i wyszłam z aparatem na mały spacer po ogrodzie. W z pozoru zaspanym ogrodzie pojawia się już pierwsze wiosenne życie. O dziwo nie są to przebiśniegi czy krokusy, lecz pojedyncze stokrotki. Upodobały sobie rabatę przy szklarni i zakwitły na przekór zimie 🙂

stokrotka Czytaj dalej

Reklamy

Październik, czyli jesień w ogrodzie

Przed momentem skończyło się lato, a już mamy jesień w pełni. Na szczęście cały czas jest jeszcze całkiem ciepło i słonecznie. Wieczory i poranki witają chłodnym, rześkim powietrzem, ale w ciągu dnia jest jeszcze całkiem przyjemnie. Cieszy mnie to, bo przeskok z gorących urlopowych klimatów w zimną i ponurą jesień byłby bardziej dokuczliwy.

Skorzystałam zatem z ładnej pogody i zanim utonęłam w ogromie cebulek tulipanów wybrałam się na krótki spacer po ogrodzie z aparatem. Na pierwszy rzut oka ogród tonie już w liściach oraz spadających jabłkach. Na drugi rzut oka widać w nim jeszcze sporo warzyw i ostatnie jesienne kwiaty.

To, co mnie najbardziej zaskoczyło po powrocie z urlopu, to jedna malusieńka dynia. Pisałam już, że dynie i cukinie w tym roku głównie kwitły, a nie zawiązywały owoców. No to na koniec dynia postanowiła obronić swój honor i zaowocować 😉 Na dyniową wyżerkę nie liczę, ale miło, że doczekałam się takiego maleństwa wielkości niewielkiej cebuli.

mini dynia Czytaj dalej

Siejemy, siejemy… (cz. 1)

Marzec to miesiąc siania wszystkiego, co długo wschodzi, powoli rośnie i co chcielibyśmy, by zakwitło jak najszybciej i cieszyło oczy jak najdłużej. W związku z tym od początku marca partiami kupuję nasiona i sieję to, co wymaga wysiania w lutym i marcu. Powoli parapety zapełniają się doniczkami, a niektóre doniczki są coraz bardziej zielone 🙂

Na pierwszy ogień poszły nasiona lawendy, heliotropu (stratyfikowane w lodówce, ale nie wiem czy i co z nich wyrośnie), aksamitki, rukoli i resztki nasion bazylii z poprzedniego roku. Bazylia już z pewnością nie wzejdzie, ale to żaden problem, bo mam już nowe nasiona i wkrótce będę miała bazyliową gęstwinę.

Ciekawostką jest dynia. Jej nasiona zebrałam z dyni kupionej jesienią w sklepie. Ponieważ nie wiedziałam czy cokolwiek z nich wyrośnie postanowiłam włożyć kilkanaście pestek do doniczki i sprawdzić czy i z jaką siłą wzejdą. Po ponad tygodniu coś tam zaczęło kiełkować, po dwóch miałam już parę małych kiełków z pierwszymi listkami, a dzisiaj mam już spore roślinki… zbyt spore, bo obawiam się, że wyrosną zbyt duże zanim będę mogła je wysadzić do ziemi. Dynie podobnie jak ogórki gruntowe są wrażliwe na przymrozki, więc jeszcze sporo czasu spędzą na jakimś chłodnym parapecie, by nie urosły zbyt szybko. Ewentualnie w kwietniu zrobię kolejne podejście do dyni i wysieję ją już we właściwym okresie.

Tak się prezentowała moja dyniowa doniczka na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni – pierwsze zdjęcie jest z 8 marca, drugie z 16 marca:

Obrazek Czytaj dalej