Lipcowy ogród

Obiecywałam sobie, że w lipcu zwolnię tempo. Miałam pisać i fotografować, a przede wszystkim korzystać z błogiego lenistwa i upałów. Tymczasem upałów brak, nie licząc kilku dni na początku lipca. Temperatury ciągle przypominają raczej późną wiosnę, niż pełnię lata, a ja zamiast odpoczywać ciągle znajduję sobie jakieś preteksty do tego, by pogrzebać w ziemi.

szklarnia i firletka Czytaj dalej

Parapetowa ferajna

Kwiecień to dla mnie ciągły niedoczas, wiele planów, mało czasu i ciągle wyrzuty sumienia, że zaniedbuję blog, chociaż staram się relacjonować ogrodową codzienność na facebooku.

Na szczęście czasem znajduję chwilę na zrobienie paru zdjęć moim parapetowym i szklarniowym rozsadom. Ostatnio to trudne zadanie, bo aparat ciągany latami po świecie i po ogrodzie postanowił się obrazić i odmówił współpracy. Na szczęście mam trochę zdjęć z całego miesiąca. Dzięki nim widzę, że pomidory, które moim zdaniem stoją w miejscu i nie chcą rosnąć, wcale nie są tak leniwe, za jakie je uważam. Te maleńkie siewki, które pikowałam przed połową kwietnia są już zauważalnie większe, chociaż jak na zbliżający się maj i tak jakieś mikre. Zazdroszczę tym, którzy nasiona wysiewali na początku marca, a nie jak ja w drugiej połowie miesiąca.

pomidory młodego

Czytaj dalej

Cóż za piękny początek listopada!

Ten tytuł nie wymaga wyjaśnień 🙂 Dzisiejszy dzień to prawdziwy skarb. Piękne wiosenne słońce, ciepło, błogie lenistwo… aż trudno uwierzyć, że to początek listopada 🙂 Oby ten miesiąc jak najdłużej rozpieszczał nas pogodą.

Korzystając z wolnego dnia spędziłam czas w ogrodzie. W końcu siedzenie w domu w taki dzień byłoby prawdziwym przestępstwem. Kubek pysznej kawy, wygodny fotel i słońce ogrzewające twarz. Tylko tyle mi potrzeba do szczęścia 🙂

kawa Czytaj dalej