Na styku jesieni i zimy, czyli ogród tuż przed zimowym snem.

Dawno mnie nie było na blogu. Dla zabicia wyrzutów sumienia starałam się regularnie pisać na facebooku, ale to nie to samo. Niestety czas nie stoi w miejscu i jesień przemknęła mi koło nosa w tempie poczciwego Pendolino. Najpierw były wakacje, słońce i relaks, później multum pracy, zajęte weekendy, czas na ogród urywany to tu, to tam. Później zmiana czasu, która pozbawiła mnie widoku na ogród za dnia, oraz kolejne weekendy pełne zajęć. Zachciało mi się uczyć, to teraz mam za swoje. Na szczęście to tylko rok pod znakiem weekendów na uczelni. Jakoś to przeżyję i w ramach odreagowania zakopię się w ogrodzie na długi czas 🙂

Na szczęście pogoda jesienią dopisała i długo nie rozstawałam się z rowerem. Podczas powrotów z pracy zwalniałam w parku i ładowałam akumulatory takimi widokami:

park Czytaj dalej

Reklamy

Użyźniamy, czyli co nieco o ogrodowych zmaganiach z glebą

Wiele razy czytałam, że nawozić należy nie rośliny, lecz glebę. Wzięłam sobie to hasło do serca i od dłuższego czasu szukam sposobów na to, by poprawić kondycję gleby w ogrodzie. Zadanie o tyle konieczne do wykonania, że w tej chwili w ogrodowej glebie brakuje przede wszystkim materii organicznej. Jej struktura jest drobna i piaszczysta, co widać podczas upałów, kiedy każdy krok w ogrodzie powoduje unoszenie się pyłu osiadającego na stopach. Podlewanie takiej gleby to koszmar – woda spływa wierzchem, zamiast wsiąkać wgłąb. Dopiero porządny deszcz jest w stanie sprawić, że gleba zaczyna chłonąć wodę i zmienia strukturę na bardziej zbitą. Wówczas sprawia wrażenie ciężkiej i zimnej, a wiosną długo się nagrzewa.

ziemia1

Czytaj dalej