Na styku jesieni i zimy, czyli ogród tuż przed zimowym snem.

Dawno mnie nie było na blogu. Dla zabicia wyrzutów sumienia starałam się regularnie pisać na facebooku, ale to nie to samo. Niestety czas nie stoi w miejscu i jesień przemknęła mi koło nosa w tempie poczciwego Pendolino. Najpierw były wakacje, słońce i relaks, później multum pracy, zajęte weekendy, czas na ogród urywany to tu, to tam. Później zmiana czasu, która pozbawiła mnie widoku na ogród za dnia, oraz kolejne weekendy pełne zajęć. Zachciało mi się uczyć, to teraz mam za swoje. Na szczęście to tylko rok pod znakiem weekendów na uczelni. Jakoś to przeżyję i w ramach odreagowania zakopię się w ogrodzie na długi czas 🙂

Na szczęście pogoda jesienią dopisała i długo nie rozstawałam się z rowerem. Podczas powrotów z pracy zwalniałam w parku i ładowałam akumulatory takimi widokami:

park Czytaj dalej

Zimno, coraz zimniej, czyli coraz późniejsza jesień w ogrodzie

Nie lubię zmiany czasu na zimowy. Ta zmiana to symboliczny koniec pewnego etapu, koniec pięknej jesieni i zapowiedź listopadowej szarugi wraz z pierwszymi przymrozkami. Ta „darowana”nam godzinka weekendu jest niczym wobec perspektywy krótkich dni, dodatkowo skróconych zamachem na wskazówki zegarków. W przyszłym tygodniu już nie wyjdę po pracy do ogrodu, chyba, że z latarką 😉

Czasu na ogród będzie więc jak na lekarstwo… Jedynym plusem długich wieczorów będzie czas na czytanie. W tym celu uzbroiłam się w kilka książek, które z racji końca sezonu ogrodniczego zostały mocno przecenione. Odkrywam też kolejne ciekawe blogi i zaczytuję w interesujących mnie tematach.

Dzisiaj jednak wykorzystałam czas na prace w ogrodzie. Mimo, że na dworze zimno, wiatr wieje, a powietrze jest przesycone wilgocią, to ubrałam się ciepło i wkroczyłam do akacji.

Na pierwszy plan poszły wrzosy. Sadziłam je już dwa razy i nigdy nie cieszyłam dłużej, niż przez jeden sezon. Po zimie marniały, nie odbijały, więc po pewnym czasie wyciągałam z ziemi uschnięte badylki.

wrzos Czytaj dalej

Ziołowe love, czyli o tym co nadaje życiu (i jedzeniu) smak

Bez garści ziół i dodatków żadna potrawa nie miałaby tyle aromatu i smaku. By dodać wszystkiemu smaku mam w ogrodzie spory wybór ziół. Większość z nich nie tylko nadaje smaku, pięknie pachnie przy najmniejszym ruchu lub dotyku, ale też odstrasza niepożądane insekty i robaczki atakujące warzywa w ogrodzie. Wszystkie te cechy sprawiają, że kocham zioła miłością ogromną i dbam o to, by mieć ich dużo.

Zupełnie nieplanowanie królową mojego ogrodu stała się nie inwazyjna mięta, lecz lebiodka pospolita, czyli popularne oregano. To roślina wieloletnia, a jej kilkuletnie krzewy w niczym nie przypominają rachitycznych, wybujałych siewek sprzedawanych w sklepach na stoiskach warzywnych. Moje krzewy rozrastają się do ogromnych rozmiarów w każdym w miarę cichym i słonecznym miejscu. Kwiaty oregano przyciągają pszczoły, trzmiele, bzygi i wszelkie owady żywiące się nektarem. Nadmiarem oregano obdarowuję rodzinę i znajomych odwiedzających ogród, a bywa, że pękiem wyrośniętych pędów zasilam kompost, bo jest go zdecydowanie za dużo na nasze potrzeby. Właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze oregano mogą zadziałać tylko pozytywnie na kompostową mieszankę, więc nic się nie zmarnuje.

oregano 1

Czytaj dalej