Zimno, coraz zimniej, czyli coraz późniejsza jesień w ogrodzie

Nie lubię zmiany czasu na zimowy. Ta zmiana to symboliczny koniec pewnego etapu, koniec pięknej jesieni i zapowiedź listopadowej szarugi wraz z pierwszymi przymrozkami. Ta „darowana”nam godzinka weekendu jest niczym wobec perspektywy krótkich dni, dodatkowo skróconych zamachem na wskazówki zegarków. W przyszłym tygodniu już nie wyjdę po pracy do ogrodu, chyba, że z latarką 😉

Czasu na ogród będzie więc jak na lekarstwo… Jedynym plusem długich wieczorów będzie czas na czytanie. W tym celu uzbroiłam się w kilka książek, które z racji końca sezonu ogrodniczego zostały mocno przecenione. Odkrywam też kolejne ciekawe blogi i zaczytuję w interesujących mnie tematach.

Dzisiaj jednak wykorzystałam czas na prace w ogrodzie. Mimo, że na dworze zimno, wiatr wieje, a powietrze jest przesycone wilgocią, to ubrałam się ciepło i wkroczyłam do akacji.

Na pierwszy plan poszły wrzosy. Sadziłam je już dwa razy i nigdy nie cieszyłam dłużej, niż przez jeden sezon. Po zimie marniały, nie odbijały, więc po pewnym czasie wyciągałam z ziemi uschnięte badylki.

wrzos Czytaj dalej

Reklamy