Zima?

Nowy Rok, nowe plany, a czas biegnie tak samo szybko. Też tak macie? Nawet się nie obejrzałam, a styczeń zniknął z kalendarza. A ponieważ luty nieśmiało się rozkręca, czas rozkręcić sezon ogrodowo-blogowy. Przecież lada moment należałoby wysiać papryki, w szklarni czas na pierwsze siewy, a za miesiąc na parapetach pojawią się dziesiątki doniczek z siewkami pomidorów.

Nowy sezon – nowe zakupy nasionkowe

Czytaj dalej

Reklamy

Wiosna, wiosna, prawie lato

Jeśli jeszcze kiedyś uznam, że kolejny miesiąc będzie spokojniejszy, to wytłumaczcie mi, że nie będzie, bo ja się ciągle jeszcze łudzę, że jeszcze tylko to, czy tamto skończę i w końcu będę miała luz i czas na blogowanie. Tymczasem za rogiem czai się mnóstwo kolejnych zadań.

Firletka

Odkładanie bloga na ciągłe jutro, to droga donikąd. Wiosna już się skończyła, zaczyna się lato, dla szczęśliwców wakacje, a ja zamiast wpisów na blogu mam setki zdjęć w folderze. Chciałabym się podzielić chociaż garstką z nich i paroma wiosennymi chwilami. Czas pędzi szybko i za moment nie będę pamiętała jaka była tegoroczna wiosna. A najpiękniejsza, to ona nie była. Czytaj dalej

Styczeń – trzeci miesiąc listopada ;-)

Styczeń się kończy, a ja cały czas mam wrażenie, że to kolejny miesiąc, kiedy za oknem mamy listopad. Ten paskudny jesienny listopad nastał i od trzech miesięcy nie chce odejść, by ustąpić miejsca zimie, tej prawdziwej – ze śniegiem, mrozem i bałwanem mieszkającym w ogrodzie 🙂

Niestety, zamiast zimy króluje jesienna plucha, zgnilizna i szarzyzna, temperatura na plusie, a wszystko wspomaga przeszywający, zimny wiatr. Śnieg próbował się przedostać przez tę pogodę i nawet mu się udało zawładnąć okolicą na dwa czy trzy dni. Później jednak listopad wrócił do łask… Chociaż może i jest szansa na zimę, bo gdy to piszę widzę prószący za oknem śnieg, który niestety ginie w zetknięciu z ziemią.

Na pocieszenie serwuję terapię kolorem 🙂 Zdjęcia ogrodu w rozkwicie nadają się do tego doskonale.tulipanek Czytaj dalej