Ziołowe love, czyli o tym co nadaje życiu (i jedzeniu) smak

Bez garści ziół i dodatków żadna potrawa nie miałaby tyle aromatu i smaku. By dodać wszystkiemu smaku mam w ogrodzie spory wybór ziół. Większość z nich nie tylko nadaje smaku, pięknie pachnie przy najmniejszym ruchu lub dotyku, ale też odstrasza niepożądane insekty i robaczki atakujące warzywa w ogrodzie. Wszystkie te cechy sprawiają, że kocham zioła miłością ogromną i dbam o to, by mieć ich dużo.

Zupełnie nieplanowanie królową mojego ogrodu stała się nie inwazyjna mięta, lecz lebiodka pospolita, czyli popularne oregano. To roślina wieloletnia, a jej kilkuletnie krzewy w niczym nie przypominają rachitycznych, wybujałych siewek sprzedawanych w sklepach na stoiskach warzywnych. Moje krzewy rozrastają się do ogromnych rozmiarów w każdym w miarę cichym i słonecznym miejscu. Kwiaty oregano przyciągają pszczoły, trzmiele, bzygi i wszelkie owady żywiące się nektarem. Nadmiarem oregano obdarowuję rodzinę i znajomych odwiedzających ogród, a bywa, że pękiem wyrośniętych pędów zasilam kompost, bo jest go zdecydowanie za dużo na nasze potrzeby. Właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze oregano mogą zadziałać tylko pozytywnie na kompostową mieszankę, więc nic się nie zmarnuje.

oregano 1

Czytaj dalej

Reklamy

Weekendowo, już sierpniowo

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie burzowe chmury, które zaczęły się zbierać nad okolicą niwecząc mój ambitny plan spędzenia niedzielnego popołudnia na plaży. A ponieważ burzowe chmury tym razem nie uciekły gdzieś daleko, jak to miały w zwyczaju, tylko po jakimś czasie na dobre zawisły nad ogrodem, to nadrobiłam zaległości domowe i zasiadłam do komputera, gdzie w czekały zdjęcia zrobione podczas ostatnich pięknych, upalnych dni.

Słyszeliście o akcji #jedzjabłka? Co prawda akcja ma charakter polityczny i związana jest z embargiem nałożonym przez Rosję na nasze owoce i warzywa, ale moje jabłonie postanowiły w tym roku nieświadomie wpisać się w klimat akcji i obrodziły pięknie. W ramach uczestniczenia w patriotycznym (marketingowym?) zrywie nie kupuję zatem jabłek od polskich producentów, bo w mikro skali sama nim jestem – produkuję jabłka na własny smaczny użytek 🙂 Póki co są to głównie papierówki, ale w kolejce czekają odmiany przeznaczone na jesienny zbiór.

jabłka

Czytaj dalej

Zielone szaleństwo

Do napisania tego tekstu zabierałam się długo, więc i wpis będzie długi, obrazujący ostatnie dwa tygodnie w ogrodzie. Weekendy, wyjazdy i święta sprawiły, że ciągle brakowało mi czasu na to, by usiąść i napisać o tym, co słychać w ogrodzie.

Zaległości sięgają kwietnia i początków prawdziwego rozkwitu w ogrodzie. Coraz cieplejsze i dłuższe dni sprawiły, że z dnia na dzień robiło się bardziej zielono. Pomiędzy tym zielonym szaleństwem rozkwitły drzewa owocowe. Niestety pod koniec kwietnia pojawiły się przygruntowe przymrozki, które sprawiły, że drżałam o to, by mróz nie zniszczył kwiatów, szczególnie czereśni. Na szczęście drzewa owocowe wyszły z przymrozków obronną ręką, w przeciwieństwie do ziemniaków, których część została dość mocno dotknięta przez przymrozek. Prawdopodobnie przeżyją to niemiłe doświadczenie, ale trochę czasu minie zanim odbiją na nowo. A tak się cieszyłam, że w tym roku wyjątkowo wcześnie będziemy mieć własne młode ziemniaki. Mam nadzieję, że te które przeżyły przymrozek nadrobią i sprawią, że jednak będę w czerwcu jadła własne ziemniaki. W końcu po to tylko je sadzimy, by zjeść je przez lato.

ogród - jabłoń

 

Czytaj dalej