Cóż za piękny początek listopada!

Ten tytuł nie wymaga wyjaśnień 🙂 Dzisiejszy dzień to prawdziwy skarb. Piękne wiosenne słońce, ciepło, błogie lenistwo… aż trudno uwierzyć, że to początek listopada 🙂 Oby ten miesiąc jak najdłużej rozpieszczał nas pogodą.

Korzystając z wolnego dnia spędziłam czas w ogrodzie. W końcu siedzenie w domu w taki dzień byłoby prawdziwym przestępstwem. Kubek pysznej kawy, wygodny fotel i słońce ogrzewające twarz. Tylko tyle mi potrzeba do szczęścia 🙂

kawa Czytaj dalej

Reklamy

Czas zbiorów

Dzisiejsza pogoda sprzyjała pracy w ogrodzie. W związku z tym spędziliśmy w nim rodzinnie kilka godzin na małych ogrodowych wykopkach oraz na porządkowaniu ogrodu przed końcem sezonu.

Na pierwszy rzut poszła marchewka, której nie ma szczególnie dużo, bo była wyrywana na bieżąco i zjadana przez całe lato i jesień.

marchewka Czytaj dalej

Czerwcowy warzywnik

Ten wpis mam jestem sobie winna od dawna. Niestety, jak to zwykle bywa, im bardziej chciałabym coś napisać, tym mniej mam na to czasu. Albo pogoda jest tak ładna, że szkoda mi każdej chwili, którą mogłabym spędzić w ogrodzie, albo akurat wykorzystuję deszczowy dzień na przygotowania do wizyty znajomych, a weekend spędzam w ich towarzystwie.

Maj nas rozpieścił cudną pogodą, więc deszcz i chłodne dni w czerwcu rozczarowują. O ile chłód, szczególnie od kilku dni może psuć nastrój, to deszcz sprawia, że wszystko rośnie jak na drożdżach i wkrótce zacznie się prawdziwie letnia eksplozja owocowo-warzywna. Od początku czerwca owocują coraz śmielej truskawki i poziomki, ale w ostatnich dniach kolorów nabierają również porzeczki i agrest. Czereśnie również nabierają rumieńców. Dzisiaj zjadłam pierwsze, jeszcze nieco twarde i niezbyt słodkie owoce. O ile ja czekam na parę promieni słońca, które ogrzeje i osłodzi owoce, to ptakom posilającym się na czereśniowej stołówce nie przeszkadza, to że owoce nie zdążyły jeszcze dobrze dojrzeć i wyjadają co czerwieńsze czereśnie z najwyższych gałęzi.

01

Czytaj dalej