Wiosna, wiosna, prawie lato

Jeśli jeszcze kiedyś uznam, że kolejny miesiąc będzie spokojniejszy, to wytłumaczcie mi, że nie będzie, bo ja się ciągle jeszcze łudzę, że jeszcze tylko to, czy tamto skończę i w końcu będę miała luz i czas na blogowanie. Tymczasem za rogiem czai się mnóstwo kolejnych zadań.

Firletka

Odkładanie bloga na ciągłe jutro, to droga donikąd. Wiosna już się skończyła, zaczyna się lato, dla szczęśliwców wakacje, a ja zamiast wpisów na blogu mam setki zdjęć w folderze. Chciałabym się podzielić chociaż garstką z nich i paroma wiosennymi chwilami. Czas pędzi szybko i za moment nie będę pamiętała jaka była tegoroczna wiosna. A najpiękniejsza, to ona nie była. Czytaj dalej

Sezon na sałatę.

Mrozy odpuszczają, więc Elfy budzą się ze snu zimowego, biorą głęboki oddech czując wiosnę w powietrzu i ruszają do ogrodu na mały rekonesans.

Skutkiem tego wyjścia jest przygotowanie szklarni do wiosennych wysiewów. Wewnątrz ziemia po zimie jest tak sucha, że kilkanaście wiader wody okazało się ilością iście aptekarską w porównaniu do potrzeb. Niemniej jednak bez porządnego nawodnienia gleby nawet nie ma co myśleć o wysianiu czegokolwiek. Dlatego najbliższe dni miną pod znakiem noszenia wody i uzupełniania jej braków. A kiedy już gleba będzie wilgotna na głębokość większą niż symbolicznych parę centymetrów, można będzie zacząć wiosenne wysiewy. I kalendarzowa zima mnie przed tym nie powstrzyma 🙂 Wiosenna zielenina lubi chłód, lepiej wówczas kiełkuje, rozsada rośnie krępa i idealna do pikowania. Na dodatek już w z początkiem kwietnia można podjadać młode listki, a okolice majówki to festiwal sałaty, rukoli i szpinaku.

Młode listki sałaty
Młode listki sałaty

Czytaj dalej

Przegapiona wiosna i lato (prawie) bez lata.

Dawno nie pisałam. Nie dlatego, że porzuciłam bloga, lecz dlatego, że… pisałam. Niestety nie dla przyjemności, lecz z konieczności. Praca dyplomowa sama się nie napisze, niestety. Wydawałoby się, że w lipcu, kiedy już odetchnęłam po obronie będę miała czas na blogowanie. W praktyce utknęłam w ogrodowych zaległościach. W końcu miałam trochę czasu na dopilnowanie tego i owego. Nawet nie zauważyłam kiedy minęła połowa wakacji.

Słoneczny widok - na przekór deszczom
Słoneczny widok – na przekór deszczom

Czytaj dalej