Deszczowy lipiec

Lipiec nie rozpieszcza nas pogodą. Zamiast upalnego, słonecznego lata, mamy dużo chmur, deszczu i temperatury przypominające późną wiosnę, a nie pełnię sezonu. O ciepłych wieczorach mogę sobie pomarzyć. Zdarzyło się ich kilka. Dosłownie kilka. Reszta wieczorów była raczej jesienna. Na plażę udało mi się wybrać tylko raz. Okazało się, że woda jest niewiele chłodniejsza, niż temperatura powietrza. Tyle dobrego, że można było się wykąpać. W tym roku szok termiczny nad Bałtykiem nikomu nie grozi, przynajmniej na razie, bo ciągle jeszcze mam nadzieję, że za dzień, dwa, za tydzień, ale zacznie się prawdziwe upalne lato i jeszcze będę miała okazję ponarzekać na żar lejący się z nieba.

Co, jak co ale zieleń dzięki deszczom jest wyjątkowo bujna.

Czytaj dalej

Reklamy

Maj w pełni

Maj przywitał nas deszczem, który chyba na dobre zadomowił się nad Polską. Na szczęście między deszczowymi dniami wychodziło również słońce, więc mój ogród nie popłynął w siną dal wraz ze strugami deszczu. Wiem, wiem deszcz jest potrzebny, szczególnie wiosną, ale w tym roku w niektórych regionach było go zdecydowanie za dużo.

Mimo deszczu udało mi się zrobić sporo prac w ogrodzie i w szklarni. Zaczęłam wysadzanie aksamitek i niecierpków do gruntu. Posiałam do doniczek ogórki gruntowe i cukinię. Kiedy tylko pojawią się na nich liście właściwe wysadzimy je do gruntu. W tym roku ogórki będą się wspinały po siatce. Siatkę już mam, a dzisiaj dokupiłam kilka długich palików, które będą trzymały konstrukcję w górze. Tworzenie konstrukcji przełożę jednak na wolne dni w końcu maja, chyba, że ogórki postanowią urosnąć szybciej, to będę musiała wykorzystać jakieś popołudnie na majsterkowanie. A propos majsterkowania, to ostatnio bawiłam się w małego budowlańca i układałam ścieżkę z kostki brukowej. Teraz muszę jej okolice obsadzić niskimi roślinami skalnymi, które zasłonią brzegi i sprawią, że ścieżynka będzie wyglądała, jakby była w tym miejscu od lat.

O ile deszcz przeszkadzał w pracach na zewnątrz, o tyle nie przeszkadzał w szklarni, gdzie regularnie dosadzamy kolejne pomidory w miejscach, z których wyrywamy sałatę i rzodkiewkę. Na półkach w szklarni nadal królują donice z truskawkami. Codziennie pojawia się kilka czerwonych owoców. Tak więc sezon truskawkowy u mnie już trwa 🙂

 

truskawki 2

 

truskawy

 

Dla odmiany truskawki na zewnątrz dopiero kwitną:

truskawki 1

Czytaj dalej

Zielone szaleństwo

Do napisania tego tekstu zabierałam się długo, więc i wpis będzie długi, obrazujący ostatnie dwa tygodnie w ogrodzie. Weekendy, wyjazdy i święta sprawiły, że ciągle brakowało mi czasu na to, by usiąść i napisać o tym, co słychać w ogrodzie.

Zaległości sięgają kwietnia i początków prawdziwego rozkwitu w ogrodzie. Coraz cieplejsze i dłuższe dni sprawiły, że z dnia na dzień robiło się bardziej zielono. Pomiędzy tym zielonym szaleństwem rozkwitły drzewa owocowe. Niestety pod koniec kwietnia pojawiły się przygruntowe przymrozki, które sprawiły, że drżałam o to, by mróz nie zniszczył kwiatów, szczególnie czereśni. Na szczęście drzewa owocowe wyszły z przymrozków obronną ręką, w przeciwieństwie do ziemniaków, których część została dość mocno dotknięta przez przymrozek. Prawdopodobnie przeżyją to niemiłe doświadczenie, ale trochę czasu minie zanim odbiją na nowo. A tak się cieszyłam, że w tym roku wyjątkowo wcześnie będziemy mieć własne młode ziemniaki. Mam nadzieję, że te które przeżyły przymrozek nadrobią i sprawią, że jednak będę w czerwcu jadła własne ziemniaki. W końcu po to tylko je sadzimy, by zjeść je przez lato.

ogród - jabłoń

 

Czytaj dalej