Zima?

Nowy Rok, nowe plany, a czas biegnie tak samo szybko. Też tak macie? Nawet się nie obejrzałam, a styczeń zniknął z kalendarza. A ponieważ luty nieśmiało się rozkręca, czas rozkręcić sezon ogrodowo-blogowy. Przecież lada moment należałoby wysiać papryki, w szklarni czas na pierwsze siewy, a za miesiąc na parapetach pojawią się dziesiątki doniczek z siewkami pomidorów.

Nowy sezon – nowe zakupy nasionkowe

Czytaj dalej

Reklamy

Styczeń – trzeci miesiąc listopada ;-)

Styczeń się kończy, a ja cały czas mam wrażenie, że to kolejny miesiąc, kiedy za oknem mamy listopad. Ten paskudny jesienny listopad nastał i od trzech miesięcy nie chce odejść, by ustąpić miejsca zimie, tej prawdziwej – ze śniegiem, mrozem i bałwanem mieszkającym w ogrodzie 🙂

Niestety, zamiast zimy króluje jesienna plucha, zgnilizna i szarzyzna, temperatura na plusie, a wszystko wspomaga przeszywający, zimny wiatr. Śnieg próbował się przedostać przez tę pogodę i nawet mu się udało zawładnąć okolicą na dwa czy trzy dni. Później jednak listopad wrócił do łask… Chociaż może i jest szansa na zimę, bo gdy to piszę widzę prószący za oknem śnieg, który niestety ginie w zetknięciu z ziemią.

Na pocieszenie serwuję terapię kolorem 🙂 Zdjęcia ogrodu w rozkwicie nadają się do tego doskonale.tulipanek Czytaj dalej

Grudniowo i świątecznie

Dawno nie zdawałam relacji z placu ogrodowego boju, oj dawno… a wszystko dlatego, że jak już skończyło się listopadowe szaleństwo związane z natłokiem pracy, to zaczęły się grudniowe problemy z zasilaczem od laptopa i szalejącą baterią, a później paskudne choróbsko (a przecież złego licho nie bierze, prawda?). Mam nadzieję, że już wkrótce, wraz z powrotem z urlopu zaprzyjaźnionego informatyka wszelkie problemy sprzętowe odejdą w zapomnienie i będę mogła surfować i blogować do woli 🙂
Póki co jednak skazana jestem na pisanie z przerwami i uwzględnieniem humorów mego komputera.

jabłko Czytaj dalej