Parapetowa ferajna

Kwiecień to dla mnie ciągły niedoczas, wiele planów, mało czasu i ciągle wyrzuty sumienia, że zaniedbuję blog, chociaż staram się relacjonować ogrodową codzienność na facebooku.

Na szczęście czasem znajduję chwilę na zrobienie paru zdjęć moim parapetowym i szklarniowym rozsadom. Ostatnio to trudne zadanie, bo aparat ciągany latami po świecie i po ogrodzie postanowił się obrazić i odmówił współpracy. Na szczęście mam trochę zdjęć z całego miesiąca. Dzięki nim widzę, że pomidory, które moim zdaniem stoją w miejscu i nie chcą rosnąć, wcale nie są tak leniwe, za jakie je uważam. Te maleńkie siewki, które pikowałam przed połową kwietnia są już zauważalnie większe, chociaż jak na zbliżający się maj i tak jakieś mikre. Zazdroszczę tym, którzy nasiona wysiewali na początku marca, a nie jak ja w drugiej połowie miesiąca.

pomidory młodego

Czytaj dalej

Reklamy

Bo sezon zaczyna się od planowania :-)

Od czegoś trzeba zacząć nowy sezon w ogrodzie. Pogoda jest iście zimowa. Śnieg co prawda zaczyna topnieć, ale nawet z przycinaniem drzew owocowych trzeba jeszcze zaczekać. Wykorzystuję ten czas na czytanie, szukanie informacji w prasie i internecie oraz na planowanie nadchodzącego sezonu w ogrodzie. Przeglądam zeszłoroczne zdjęcia, przypominam sobie, które miejsca wymagały zmian, robię notatki i szkice rabat. Przeglądam oferty sklepów ogrodniczych i powoli robię zakupy. Zaczęłam oczywiście od nasion. Wczoraj dostałam pierwszą przesyłkę z nasionkami. Mam też trochę nasion z zeszłorocznych zakupów. Do tego sporo ciekawostek z akcji wymiany na Forum Ogrodniczym. Zapowiada się sezon obfitujący w nowości i eksperymenty 😀

nasiona Czytaj dalej

Październik, czyli jesień w ogrodzie

Przed momentem skończyło się lato, a już mamy jesień w pełni. Na szczęście cały czas jest jeszcze całkiem ciepło i słonecznie. Wieczory i poranki witają chłodnym, rześkim powietrzem, ale w ciągu dnia jest jeszcze całkiem przyjemnie. Cieszy mnie to, bo przeskok z gorących urlopowych klimatów w zimną i ponurą jesień byłby bardziej dokuczliwy.

Skorzystałam zatem z ładnej pogody i zanim utonęłam w ogromie cebulek tulipanów wybrałam się na krótki spacer po ogrodzie z aparatem. Na pierwszy rzut oka ogród tonie już w liściach oraz spadających jabłkach. Na drugi rzut oka widać w nim jeszcze sporo warzyw i ostatnie jesienne kwiaty.

To, co mnie najbardziej zaskoczyło po powrocie z urlopu, to jedna malusieńka dynia. Pisałam już, że dynie i cukinie w tym roku głównie kwitły, a nie zawiązywały owoców. No to na koniec dynia postanowiła obronić swój honor i zaowocować 😉 Na dyniową wyżerkę nie liczę, ale miło, że doczekałam się takiego maleństwa wielkości niewielkiej cebuli.

mini dynia Czytaj dalej