Użyźniamy, czyli co nieco o ogrodowych zmaganiach z glebą

Wiele razy czytałam, że nawozić należy nie rośliny, lecz glebę. Wzięłam sobie to hasło do serca i od dłuższego czasu szukam sposobów na to, by poprawić kondycję gleby w ogrodzie. Zadanie o tyle konieczne do wykonania, że w tej chwili w ogrodowej glebie brakuje przede wszystkim materii organicznej. Jej struktura jest drobna i piaszczysta, co widać podczas upałów, kiedy każdy krok w ogrodzie powoduje unoszenie się pyłu osiadającego na stopach. Podlewanie takiej gleby to koszmar – woda spływa wierzchem, zamiast wsiąkać wgłąb. Dopiero porządny deszcz jest w stanie sprawić, że gleba zaczyna chłonąć wodę i zmienia strukturę na bardziej zbitą. Wówczas sprawia wrażenie ciężkiej i zimnej, a wiosną długo się nagrzewa.

ziemia1

Czytaj dalej

Reklamy

Majowo-czerwcowy warzywnik

Po niemal bezdeszczowych tygodniach nadeszły dni pełne deszczu, ale dopiero któraś z kolei ulewa za oknem sprawiła, że usiadłam do komputera i postanowiłam nadrobić spore wiosenne zaległości w warzywnej sprawozdawczości 😉

W czasie suchego maja i połowy czerwca zamiast pisać bloga biegałam co wieczór z konewką oraz wiadrami wody, by uchronić rośliny przed uschnięciem. Zapasy deszczówki dawno się wyczerpały, a trawnik zaczął żółknąć. Teraz podlewanie jest ostatnią rzeczą jakiej ogród potrzebuje. Po solidnej dawce deszczu przydałoby się trochę słońca, by rośliny nadrobiły suszę i ruszyły do przodu. Na szczęście już teraz widzę, że dynie i cukinie są zauważalnie większe. Pomidory w szklarni również rosną jak na drożdżach, a nie widziałam ich zaledwie trzy dni.pomidor szkl Czytaj dalej